RSS
 

!!!!

30 cze

Bardzo was wszystkich przepraszam, ale z powodów technicznych nie mogę dodać następnego rozdziału. Męczyłam się, ale nic nie zdziałałam. Postanowiłam,że po prostu przeniosę bloga na inną stronę.
http://onechance-1d.blogspot.com/
mam nadzieję,że to nie jest jakiś kłopot? Jeżeli tak, proszę napisać  już  tam, a na was wszystkich  czeka już nowy  rozdział {35}! I też zachęcam do komentowania. Uff, okej. Buziaki!

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii ROZDZIAŁY.♥

 

ROZDZIAŁ 34

18 cze

Przeniosłam swoją torbę na przedpokój gdzie zobaczyłam swoje buty.

- No nie! Ahh. – krzyknęłam upadając na kolana.

- Wszystko w porządku? – pojawił się koło mnie Zayn,który z przerażenia wybiegł z kuchni.

- Nie nic, zapomniałam spakować obuwia, teraz muszę wysypać wszystko by włożyć je na sam spód. NIE! – podniosłam się z ziemi a wtedy Malik wesoło mnie objął.

- Tak mi przykro mała. – powiedział z sarkazmem w głosie a ja uniosłam głowę by spojrzeć mu w oczy.

- Dzięki,przynajmniej ty jesteś szczery. – ułożyłam ręce na klatce piersiowej pokazując,że jestem obrażona.

-  Też mi kłopot wyjąć wszystko i włożyć te kilka par butów. – przybliżył się do mnie bliżej i uśmiechnął się do mnie po czym jego usta uformowały się w lekko otwarte tak jak często to robi. Nie wiem dlaczego, ale w tym momencie poczułam rumieńce na swoich policzkach. Zawstydziłam się jak dwunastolatka dlatego,że spojrzał na mnie? Nie dobrze ze mną. Uśmiechnęłam się do niego a następnie spuściłam w głowę w dół tak abym się nie skompromitowała. Pod wpływem tego moje ręce wróciły do pozycji spoczywającej co momentalnie pozwoliło mu mnie ponownie przytulić. -Ymm?- wydobył z siebie, chciał bym wreszcie spojrzała na niego. – Milena czy ty mnie słyszysz?- ocknęłam się momentalnie, zupełnie zapomniałam o czym rozmawialiśmy. Przegryzłam wargę by zamaskować moje zakłopotanie i rozejrzałam się po pokoju, w sumie to próbowałam się rozejrzeć bo moja głowa spoczywała na jego ramieniu.

- Nie zmieszczą się, będę musiała wziąć inną torbę. – wyjąkałam i przysiadłam przy szafce z butami. – Które chcesz zabrać ze sobą?- rozglądał się po siedmiu regałach z butami. Chciałam by moja odpowiedź brzmiała dość realistycznie i bez wybrzydzania które to mi się znudziły i tak dalej. Westchnęłam. Po chwili wskazałam na jedne. – Te, te i może te też.- Prowadziłam palcem wskazując co chwilę inne obuwie na szpilkach czy na koturnie. Kiedy skończyłam spojrzałam na śmiejącego się ze mnie Zayna.

- Nie pozwalam Ci, załadujesz tylko te. – ułożył na podłodze pięć par z piętnastu które ja wskazałam. Zrobiłam wielkie oczy na widok tego. Z początku zaczęłam się z nim wykłócać i podawać miliony argumentów dlaczego powinnam zabrać ze sobą więcej niż on mi mówi,ale w końcu uległam. – Dobra. – wzruszyłam ramionami i przekładałam je po kolei do torby. Najpierw włożyłam koturny a na nie szpilki tak aby żadnych nie zniszczyć.

- Proszę. – rzucił we mnie torbą, w której znajdował się prowiant na drogę.

- Nie musiałeś rzucać. – powiedziałam poważnie, odgarniając włosy z twarzy. Wstałam i weszłam do salonu, zostało mi jeszcze trzydzieści minut do opuszczenia domu. Na dole będzie czekała na mnie Lili z Martinem wreszcie odpocznę od świata mediów i paparazzi. Strąciłam z narożnika poduszki tak abym oparła się głową o klatkę piersiową Louisa.

- Cześć. – powiedziałam słodko przymykając oczy. Czołem wtulałam się w jego ramię z wielkim uśmiechem. Objął mnie jedną ręką w pasie a ja wygodnie się poprawiłam, drugą sięgnął po leżącego pilota na stole i włączył telewizję. Na ekranie pokazał się ostatnio odtwarzaną stacje i trafiło na kanał muzyczny. ‚So get out, get out, get out of my head’

- No.. next please.- krzyknął momentalnie Zayn,który właśnie usiadł obok mnie.

Tommo tylko skomentował szybkim przeklnięciem ‚fuck’. Ja akurat dopiero po jakimś czasie zrozumiałam dlaczego tak komentują. No tak, to ich piosenka ‚one thing’

- Zostawcie. – rozkazałam i wyrwałam pilot z ręki chłopaka a następnie pod głośniłam. Pod nosem równo z podkładem zaczęłam nucić tekst piosenki ‚I don’t, I don’t, don’t know what it’s', a Ci wpasowali się w tekst i melodie wspomagając mnie. Dokończył Louis wskazując palcem na mnie ‚But I need that one thing ,and you’ve got that one thing’ Udawali znudzonych ale widziałam, że nie przeszkadzało im to,że chciałam aby zaśpiewali. Twarze mieli uśmiechnięte i dobrze się przy tym bawili. Podciągnęłam kurczowo nogi pod siebie i chwyciłam do ręki szklankę wody. Szczerze mówiąc zawstydziło mnie to,że ten fragment piosenki kierował do mnie. To było urocze. Usłyszałam zza moich pleców drugi męski głos. W tym momencie kolejna zwrotka miała należeć do Niallera ale w wykonaniu Zayna brzmiała również pięknie. Odwróciłam się w jego kierunku i najzwyczajniej w świecie po prostu go słuchałam.  ‚But u don’t notice at all, that, i’m going out of my mind, all day and all night’.Nie mogłam tego słuchać, poczułam paraliż na całym ciele, za dużo nas ze sobą łączyło żebym w spokoju wysłuchała takich słów z jego ust. Chciałam zdemaskować moje zmieszanie więc nerwowo odłożyłam szklankę na stolik znajdujący się przede mną i ponownie oparłam głowę o kolana. Piosenka się już skończyła bo usłyszałam wyraźny głos z telewizora Chrisa Browna. Louis podniósł się odkładając zielonego drinka,którego przygotował sobie wcześniej, prawdę mówiąc nawet nie widziałam żeby trzymał coś takiego w ręce.

- Będę czekał na dolę, zaniosę twój bagaż. – wstał i dał mi szybkiego buziaka w policzek. – Widzimy się na dolę. – dodał z uśmiechem na twarzy.

- Tak, zaraz zejdę. Dziękuję. – uśmiechnęłam się i odprowadziłam go wzrokiem.

 

Zaniosłam szklanki do kuchni i włożyłam do zlewu. Zalałam je ciepłą wodą a następnie przetarłam szmatką z płynem. Przemyłam ręce mydłem i oparłam się o ścianę.

- Ja też już pójdę. – Chłopak wyprostował ręce a ja podeszłam w jego kierunku. Przytuliłam go na pożegnanie i oparłam swoją głowę na jego barku. Wzięłam głęboki wdech i poczułam intensywnie słodki perfum a zarazem tak męski. Ponownie zaciągnęłam się powietrzem i przybliżyłam się do niego jeszcze bardziej przykładając twarz do jego szyi, aby wdychać ten zapach całkowicie.

- Milena..- powiedział półszeptem a ja wydostałam się z transu, zdając sobie sprawę co przed chwilą robiłam.

Boże, jak ja się zachowuje? Czy ja totalnie oszalałam,żeby perfidnie wąchać czyiś perfum? W dodatku, w tej całej sytuacji nie kontrolowałam chyba samej siebie, dopiero teraz doszłam do tego,że przytulałam go do siebie tak kurczowo tak aby, każdy jego centymetr ciała stykał się z moim. Za wszelką cenę, chciałam uniknąć naszego kontaktu wzrokowego, lecz nie udało mi się. Czułam,że na mojej twarzy widnieją dwa rumieńce, super! Jeszcze tego brakowało, by spalić się ze wstydu. Zachowuję się jak dwunastoletnia dziewczynka, która cholernie przeżywa swoje pierwsze zauroczenie.

- Muszę już iść. – wymamrotałam pod nosem i na pożegnanie przysunęłam swoje usta do jego policzka,lecz on poruszył głową i nasze wargi się zetknęły. Zayna ręce złączyły się wokół mojej tali. Nasze usta cały czas były w spoczynku, nie wykonując żadnego ruchu. Czułam jego delikatny oddech na twarzy. Dopiero po chwili wykonał pierwszy krok poruszając moją dolną wargę bardzo powoli. Zmusiło mnie to do zamknięcia oczu a po moim ciele przeszła fala przyjemnych dreszczy. Nie protestowałam, przeciągnęłam swoje dłonie na jego ciemne włosy, dając mu do zrozumienia,że możemy kontynuować. Chłopak spróbował drugi raz z większą pewnością a ja odwzajemniłam pocałunek. Jedną dłonią wyszukał moją i splótł je w jedność. Obróciłam o kilka stopni głowę w prawo, żeby to obserwować i zacisnęłam ją mocniej. Zrobiło się namiętnie, jego język droczył się z moim, a nasze ręce krążyły po naszych ciałach. Tyle wspomnieć przyniósł ten pocałunek, że nie mogłam tego zakończyć, zresztą on też. Przeszedł mnie kolejny dreszcz i tym razem zdołałam się na odwagę.

- Zayn, przestań. – przerwałam, rozluźniając nasze uściski. – Muszę już iść, cześć.

- Ale Milena.. Proszę zaczekaj..

 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii ROZDZIAŁY.♥

 

ROZDZIAŁ 33

15 cze

Podążając przez salon a następnie przez długi przedpokój doszłam do mojego pokoju,który znajdował się na samym końcu mieszkania. Pomijając to,że wchodzę tam tylko po to by się przebrać lub wyspać po ciężkim dniu czy imprezie to naprawdę rzadko tam wchodzę. Na ogół zasypiam w salonie. Zawsze zapominam przenieść się do sypialni po zakończonym oglądaniu dobrego filmu.

Stanęłam przed dużą, brązową szafą z lustrem, a w odbiciu zobaczyłam dwóch facetów poruszających się za mną krok w krok jak własny cień.

- Mówiąc pomóżcie się mi pakować nie miałam na myśli chodzenia za mną. -Odwróciłam się w ich stronę opierając rękę o ścianę. Zaśmiałam się.

- A więc co mamy zrobić szefowo? – zapytał Zayn mrugając cwaniacko.

-Możesz zaopatrzyć mnie w jakieś smakołyki z kuchni, które będę jadła w czasie podróży. – zrobił minę w stylu znaku zapytania, a ja przewróciłam oczyma.

- Po prostu wyjmij jedzenie z szafki i włóż je do torby. – powtórzyłam zdanie na poziomie Malika. Chłopak wyprostował ręce pokazując mi kciuki na znak, że rozumie a następnie szybkim korkiem wyszedł z pokoju. Spojrzałam na wygodnie leżącego Louisa na moim dwuosobowym łóżku. Głowę miał położoną na czarnej poduszce, oczy zamknięte lecz mimo to na jego twarzy malował się ogromny uśmiech.

- A ty pójdź do łazienki i wypierz mi rzeczy, które dzięki wam,że całe dnie nie ma mnie w domu czekają na to od tygodni. – rzuciłam w niego przypadkowym ciuchem wyjętym z szafy, tak by otworzył oczy.

- Dalej gruby. – korzystając z okazji, że znajdowałam się koło łóżka trącił jego zwisającą rękę. Nie spodziewając się tego zwinnym ruchem złapał moją dłoń i przyciągnął mnie do siebie. Nie trwało to długo kiedy dzięki mojemu ‚super boyowi’ leżałam już koło niego.

- Jesteś potworem! – krzyknęłam przez śmiech, jednak on był szybszy i pod koniec wypowiedzianych przeze mnie słów jego usta już stykały się z moimi. Przybliżył się jeszcze bliżej i objął mnie w tali.

- Dlaczego mi przeszkadzasz, jeżeli widzisz że chciałbym sobie smacznie pospać? – powoli wyjąkał, nie przerywając pocałunku.

- Hm, może dlatego,że jutro wyjeżdżam i dobrze by było jakbym spakowała kilka ciuchów? Chyba że lepiej bym paradowała po ulicach ZUPEŁNIE NAGO, lub w kuszącej bieliźnie, skoro mój chłopak nie chcę wstawić prania. – wzruszyłam ramionami udając obojętną i delikatnie wypuściłam się z jego objęć.

- Nigdy! – ścisnął mnie mocniej a następnie położył się na mnie łaskocząc mój brzuch. – Beze mnie? W życiu na to nie pozwolę!

- Rozumiem, już dobrze, ale przestań już! – wołałam ale on nie przerywał znęcania się nade mną. Wbijał swoje długie palce w moje żebra i przy tym próbując mnie całować, lecz ja broniłam się zaciskając usta.

- No daj się!- marudził i cwaniacko przytykał swój czerwony języczek do moich warg wpychając go z całych sił do moich ust.

- Ratunku mam styczność z psychopatą!

W końcu udało mi się oderwać jego ręce od swoich bioder, a wtedy on stracił równowagę. Role się zmieniły, teraz to ja wygodnie siedziałam na nim, rozkazując by błagał o wybaczenie.

- Przepraszam… – Głośniej. – Przepraszam. – Ładniej!

- Przepraszam Cię moja najsłodsza ale i najwredniejsza dziewczyno. – oświadczył leżąc już w bardziej konfortowej pozycji. – Coś jeszcze.. – dałam mu podpowiedź wskazując na moje mięśnie.

- Najsilniejsza..- pokręciłam głową.

- Silniejsza ode mnie. – wymamrotał nie zadowolony.

- Od razu lepiej. – przybliżyłam się do niego i dałam mu należące się buzi za taką ładną i miłą definicję.

- Wariat. – dodałam i wstałam z łóżka.

Otworzyłam dużą czarną torbę z  napisem na czele ‚nike’ i położyłam ją na podłodze. Wyjęłam kilka luźnych bluzek, dwie koszule w kratę, jedną lazurowa a drugą czerwono-czarna. Wybrałam również sześć T-shirt’ów po czym wszystko złożyłam w idealne kosteczki i ułożyłam w torbie. Krótkie spodenki, dwie pary jeansów, czarne i brązowe spodnie. Jasne sweterki, tunika i kilka sztuk biżuterii. Parę rodzai czapek na dni w których moja fryzura nie będzie w dobrym stanie.

Przejechałam wzrokiem po szafkach, które stały pod oknem. O tak! Jakbym mogła o nich zapomnieć, muszę spakować okulary, na pewno nie ograniczę się do jednej sztuki mając duży wybór, a więc schowałam 1/3 mojej kolekcji dobrej marki i zabrałam się za kolejny etap pakowania.

- To mam, to mam. Okej. – mówiłam do siebie pod nosem. Podśpiewywałam sobie piosenkę Bruno Marsa, której słyszałam dźwięk dobiegający z kuchni. ‚.. I swear the world better prepare

for when I’m a billionaire..‚ Udałam się do łazienki i sięgnęłam po rzeczy do kąpieli i te podobne. -Jak Ci idzie? – szturchnęłam Louisa zaglądając mu przez ramię.

- Nie umiem wstawić prania..- powiedział rozpaczając i spuścił głowę w dół.

- Ojj. – wydałam z siebie udając,że mu współczuję. Chłopak spojrzał na mnie błagającym wzrokiem a ja zaczęłam po kolei pokazywać mu co trzeba zrobić by pralka działała.

Buzia od razu mu się rozpromieniła i ładnie podziękował. Zostawiłam go samego. Wróciłam do sypialni zastanawiając się co jeszcze muszę wziąć…

 

Miałam wam wstawić  rozdział w szpitalu i kiedy się za to wzięłam okazało się,że połowa tego została w domu w zeszycie *_* Głupia ja! Ale okej, przyjechałam trzydzieści mnut temu i odrazu się zabrałam za dodanie.// komentujcie. :*

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii ROZDZIAŁY.♥

 

ONE DIRECTION ♥

11 cze

 

A więc na początku chciałabym was przeprosić za to, że was tak zaniedbałam, nawet nie wiecie jak za wami tęskniłam! *_*  Bardzo dziękuję,że czekaliście na mnie i że nadal tyle osób czyta,czego w ogóle się nie spodziawałam.

Miałam bezsenną noc dlatego napisałam jakąś część rozdziału na telefonie i mam zamiar go przepisać jutro bo dzisiaj raczej nie dam rady. :( Mam nadzieję,że znajdę na to jeszcze czas bo w szkole mam zaliczenia, dodatkowo dzisiaj byłam w szpitalu i w środę zabierają mnie na salę pod sondy, kroplówki itd więc z rozdziałami będzie ciężko ale mam nadzieję,że wykorzystam ten czas i tam coś nabazgram przez te kilka dni. Okej, a więc trzymajcie kciuki za moje zdrowie.

A no i jeszcze jedno, nowe moje opowiadanie. :)


http://1d-waitforme.blogspot.com/

serdecznie zapraszam! x :)

Mam proźbę, podacie mi swoje twittery w komentarzach?:)

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii ROZDZIAŁY.♥

 

ROZDZIAŁ 32

09 cze

Chłopacy patrzeli na mnie ze zdziwieniem. Louis dostał wielkie oczy, a Zayn wyglądał na takiego,który niby nie usłyszał co powiedziałam. Nie rozumiałam czy ich zakłopotanie miało styczność z moją wypowiedzią, w tym momencie zaczęłam wątpić. Doszłam do wniosku,że może zobaczyli coś dziwnego za oknem, lub równocześnie przypomnieli sobie o ważnym spotkaniu lub wywiadzie. Rozprostowałam ręce i wybrałam pozycję skuloną czyli kurczowo przyciągnęłam nogi pod brodę.

- Wszystko w porządku? – zapytałam zirytowana. Ich zachowanie było niecodzienne. Spojrzałam ponownie na obu mężczyzn siedzących koło mnie w salonie.

- Nie właśnie. – Louis odłożył gwałtownie szklankę z wodą. – Do Polski? – kontynuował.

Teraz dopiero zrozumiałam dlaczego tak gwałtownie zareagowali.

- Źle mnie zrozumieliście. – poprawiłam mechanicznie spadającą grzywkę na moje oczy, a spod niej na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. – No więc nie wyjeżdżam na stałe, ja po prostu potrzebuję odpoczynku. – chłopcy momentalnie westchnęli. Chyba wcześniej mówiąc im,że opuszczam Londyn ujęłam to zbyt dramatycznie. Objęłam Louisa w pasie a on wtulił się we mnie jak małe dziecko przy czym specjalnie uderzając swoją głową w mój podbródek.

- Aua, to bolało! – krzyknęłam i zaczęłam masować obolałe miejsce. Odepchnęłam go od siebie jednym sprawnym ruchem i usiadłam na skraju skórzanej kanapy.

- Należało Ci się. – odpowiedział rozbawiony mający na myśli całą akcje z moim wyjazdem, ale przecież to nie moja wina,że to oni źle zrozumieli. Wzięłam do ręki koc, który leżał na podłodze i przykryłam się nim po samą szyję. Po chwili koło mnie znalazł się ponownie Louis,próbując za wszelką cenę ułożyć moje ręce tak abym go przytuliła.

- Przepraszam bardzo, czy Pan Tomlinson zasłużył na jakiekolwiek czułości? – zmarszczyłam brwi i dalej się z nim droczyłam. W końcu po kilku próbach udało mu się i wygodnie oparł się o moją klatkę piersiową, po czym zadowolony odparł:

-Widzisz,przytuliłaś mnie, a jednak mnie kochasz. Wszyscy mnie kochają. – Odparł zadowolony z siebie, a my wraz z Zaynem parsknęliśmy śmiechem.

-  Tak,pewnie. Wmawiaj sobie. – przytaknęłam z ironią głaszcząc jego jak zwykle w artystycznym nieładzie włosy. Chłopak zrobił obrażoną minkę i próbował wydostać się z moich objęć,lecz tym razem to ja go przytrzymywałam. Przykryłam go również kocem, tak aby było mu ciepło.

-Jeżeli chodzi o ten wyjazd…-przełknęłam ślinę. -Wyjeżdżam już jutro razem z Lili i Martinem. Tak tym Martinem,który był tutaj niedawno na naszej wspólnej imprezie. Co roku wyjeżdżamy do Sydney, by uczcić ostatni miesiąc nauki. To nasza tradycja od czterech lat- uśmiechnęłam się sama do siebie na samą myśl. – Śpimy w jednym domku kilku piętrowym, jest tam nas około dwudziestu osób. Spędzamy czas nad jeziorem a wieczorem różne imprezy, typu dyskoteki. -kontynuowałam. Przejechałam po ramieniu opierającego się o mnie Louisa, przez co dając im znać a,że nie mam już nic więcej do powiedzenia.

- Do kąt jedziesz? – zapytał żywo Zayn bawiący się swoim telefonem.

- Do Sydney. – powtórzyłam bez żadnych emocji w głosie, tylko dalej bawiłam się bluzką Louiego.

- Oj,tak mi przykro. Nie uwolnisz się od nas, mamy w podobnym czasie trasę koncertową w Australii.- głośno się zaśmiał, a na jego słowa Louis aż podskoczył z wrażenia i przybił mu piąteczkę.

- O nie – pomyślałam i zakryłam swoją twarz rękoma. – Tragedia. – wymamrotałam dość głośno rozpaczając.

- No nie udawaj, że się nie cieszysz.- kpili ze mnie przez cały czas.

- Nigdy się od nas nie uwolnisz kochanie.- szepnął mi do ucha a ja odepchnęłam go delikatnie, jednak i tak on ślamazarne upadł na sofę.

- Dobra idę zapalić szluga. – Zayn podniósł się do pozycji stojącej a następnie poprawił swoją pogniecioną bluzkę z jakimś dziwnym rysunkiem tak aby powróciła do idealnego stanu.

- Idź, nikt Cię tu nie chce. – powiedziałam z sarkazmem w głosie, po czym ten wytknął mi swój język.

- Nie żartowałam Malik. – przewróciłam oczyma a on zruszył ramionami. Dopiero po chwili przypomniałam sobie o czym rozmawiamy i podbiegłam do niego.

-Chyba jesteś chory,nie możesz palić wyszedłeś dopiero ze szpitala. – wyjęłam mu papierosa z buzi i w tym momencie to ja mogłam się z niego pośmiać.

- Dobrze Ci tak – urwałam pod nosem, ciesząc się z jego nieszczęścia. Jednak powiedziałam to wystarczająco głośno,że i on usłyszał, a następnie żartobliwie wykonał cios zamkniętą pięścią w mój bark. – Nie bolało. – drażniłam się z nim.

- To również nie. – odpowiedziałam za którymś razem. Louis, pomimo że był w salonie,słysząc to zaczął się z niego głośno śmiać a po chwili znalazł się już obok mnie.

- Stary,nic nie umiesz. Nawet przywalić z pięści tak aby moją dziewczynę zabolało. – zaraz, zaraz czy on powiedział ‚moją’ dziewczynę? Na samą myśl przeszły mnie ciarki na całym ciele. Nie chciałam drążyć tego tematu na forum przy moim byłym, czyli Maliku. Miałam mieszane uczucia po tych słowach,lecz nie mogę żyć wiecznie wspomnieniami, to co łączyło mnie z nim jest prawdopodobnie zakończone.

- Dobra dzieciaki, ruszcie swoje szanowne dupki i lepiej pomóżcie mi się pakować. – obróciłam się zwinnie na pięcie a zza moich pleców słyszałam jak powtarzali moją wypowiedź. – Jasne ‚dzieciaki’ sama jesteś dzieciak..

_________

Czekam na jakiekolwiek komenatrze! ;*

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii ROZDZIAŁY.♥

 

wróciłam!

23 maj

POWRACAM!  w tym jeszcze tygodniu pojawi się nowy rozdział, skomentuj jeżeli jeszcze tu wchodzisz! x

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii ROZDZIAŁY.♥

 

ROZDZIAŁ 31

13 maj

À pro po Louisa, sięgnęłam po telefon i wybrałam numer do niego. Przeczekałam dwa sygnały kiedy usłyszałam zaspany i uroczy głos, który próbuje wypowiedzieć coś w stylu ‚ Hi baby’ . Uśmiechnęłam się praktycznie sama do siebie a po chwili kontynuowałam rozmowę. Chłopak powiedział, że dzisiaj jedzie z Paulem do innego miasta, a więc wychodzi na to, że dziś sobie trochę odpocznę. Przeszłam do salonu i usiadłam na tapczanie.

-Zbieramy się, jedziemy do centrum. Musisz się jakoś wyglądać- skierowałam do Zayna, który bawił się kubkiem i oglądał w skupieniu telewizję.

-Tak mi się nie chcę.- przeciągnął się, a ja momentalnie wskazałam palcem w kierunku drzwi. Chłopak szybko się podniósł i posłusznie poszedł do łazienki się szykować. Czekałam dobre trzydzieści minut, by ten gamoń udostępnił wreszcie mi to miejsce. Oparłam się o ścianę monotonnie pukając w nią głową. – Boże, Zayn. Czy ty nie możesz już wyjść? Z Tobą gorzej niż z dziewczyną.- wypowiedziałam te słowa a ten stał już przede mną. Moje mimika twarzy przerodziła się w wielkie ‚wow’ a oczy nabrały blasku. Włosy miał idealnie postawione i wzmocnione lakierem, by nabrały idealnego efektu. Doszło do mnie, że wpatruję się tak bezczelnie lecz zobaczyłam duży uśmiech na jego twarzy. Od razu się otrząsnęłam i skierowałam do łazienki. Przemyłam twarz i zrobiłam make-up, czyli tradycyjny podkład i eye-liner. Dla odmiany, choć tego nigdy nie robię zostawiałam swoje naturalne loki.

-Gotowa?- spytał, stojąc przy wyjściu. Poprawiałam się ostatni raz przy lustrze i spojrzałam kątem oka na niego a następnie obróciłam się na pięcie.

-No chyba sobie żartujesz? Nie możesz tak wyjść na ulicę, jesteś gwiazdą.- szybko udałam się do mojej sypialni. Wzięłam potrzebne rzeczy z szuflady a następnie  wróciłam na przedpokój. Podeszłam do niego i założyłam mu białą czapkę, tak by nie zniszczyć mu fryzury i podałam do ręki czarne okulary. Z racji tego, że media totalnie szaleją z dociekliwością na mój temat, muszę też wkładać takie pierdoły na siebie. Ostatnio nawet przeczytałam o sobie artykuł.

Dotarliśmy na miejsce po dwudziestu minutach. Weszliśmy na początku do czterech sklepów, w których nic mnie nie zainteresowało. Mówiłam tylko ‚next, next, next baby’ kiedy Zayn przymierzał ciuchy, ale w kolejnych sklepach, kupiliśmy łącznie dziesięć bluzek, trzy pary spodni, plus czapki i okulary dla nas obu.

-Mrożona kawa- powiedziałam i pociągnęłam go za rękę do pobliskiej restauracji. Zamówiłam dwie na wynos i podałam jedną przyjacielowi. -Moja ulubiona- dodałam puszczając mu oczko. Usiedliśmy na ławce, kiedy poczułam wibracje mojego telefonu w torebce. Spojrzałam na wyświetlacz ‚Martin’.

/- Cześć! /- powiedziałam wesoło do słuchawki. /-pewnie, tak jak zawsze./ /-Super,do zobaczenia!/

Trzymałam jeszcze chwilę komórkę w ręce bezsensownie się jej przyglądając z uśmiechem na twarzy. Dopiero po chwili zwróciłam uwagę na Zayna i klepnęłam go w ramię.

-Chodźmy – wyszliśmy z centrum handlowego kierując się do mojego mieszkania.

 

Następnego dnia wstałam bez żadnych oporów co do mnie nie podobne i udałam się do kuchni zrobić nam śniadanie. Wyjęłam deskę, bułki i serek do posmarowania a na końcu wstawiłam wodę dla niego do herbaty a dla mnie do kawy na dobre rozpoczęcie dnia. Usiadłam na krześle, które dosunęłam do stołu i zaczęłam robić kanapki. Wydaję mi się, że humor mi dopisywał bo sobie podśpiewywałam pomimo mojego braku talentu.

-Dzień Dobry- usłyszałam zaspany głos. Spojrzałam w jego stronę i pokiwałam głową. Zayn chichotał się cichutko a ja zdezorientowana od razu zapytałam co go śmieszy.

-Niebiesko biała czapka w paski, szeroka bluzka, grube duże skarpetki i przepaski na rękach. – podszedł do mnie i przysunął sobie drugi, srebrny taboret.

-Tak, mam takie głupie zwyczaje, czyli chodzenie spać ubrana jak kosmitka. To z przyzwyczajenia, moi rodzice też się dziwili.- westchnęłam wzruszając ramionami, a on zabrał mi nóż i zajął moje miejsce w kuchni.

-Wiesz, przypomniało mi się.- mówiłam. -Zawsze kiedy robiliśmy imprezę, pouczałeś mnie co robię źle, kucharzyku. Nie dam sobie ręki uciąć ale chyba nasza jedna z pierwszych rozmów właśnie odbyła się przy robieniu jedzenia. Pamiętasz?- spytałam,lecz naszą rozmowę przerwał nam dzwonek do drzwi. – Otworzę wtrąciłam.- Podeszłam drzwi a następnie przekręciłam zamek. Przede mną stało dwóch dobrze zbudowanych, wysokich mężczyzn. Louis rozprostował ręce tak by mogła się przytulić na przywitanie. Podeszłam do niego i wtuliłam się do niego c a ten mnie pocałował.

-Cześć Harry!- krzyknęłam i dał mi symbolicznego całusa w policzek. Wpuściłam ich do środka i udaliśmy się do Zayna. Ci zaczęli ze sobą żywo rozmawiać a ja się przysłuchiwałam choć myślami byłam zupełnie gdzie indziej. Przenieśliśmy się do salonu i usiadłam koło Louisa, którego delikatnie bawiłam się włosami.

-Milena, jedziesz z nami wraz z Lili na koncert, za trzy dni,było by super.- mówił zafascynowany. Ucieszyłam się na tą propozycje, lecz na krótko.

- Nie mogę. Wyjeżdżam z miasta.. przepraszam.

___________________________

Dziękuję za miłe słowa, kiedy napisałam, że chciałam odejść

naprawdę mnie zmotywowały. Byłabym wdzięczna jeżeli skomentujesz ten rozdział,

bo podnosi mnie to na duchu i wtedy nie dostaje takich głupich myśli.xx

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii ROZDZIAŁY.♥

 

ROZDZIAŁ 30

10 maj

-Bym zapomniała – powiedziałam przerywając przyjemną ciszę. – Lodówka.. po ostatniej imprezie jest pusta, wypadałoby coś kupić -wzruszyłam ramionami obracając się na pięcie w kierunku sklepu spożywczego. – Zapiekanki, frytki, wędzone mięso? – spojrzałam na niego gdy staliśmy przy dużych zamrażalkach. – Wszystko? – nieśmiało przegryzł wargę a na jego twarzy pojawił się niekontrolowany uśmiech. – W porządku – odparłam i wsadziłam zakupy do kosza a następnie udaliśmy się do kasy, na szczęście kolejki nie było więc długo nie musieliśmy czekać. Ja zapłaciłam a Zayn pakował rzeczy. – Problem z kartą, wpisz jeszcze raz kod pin – powiedziała pani przy kasie, chwilowo zmieniłam temat i skierowałam się do chłopaka. – Idź już, dogonię Cię – palnęłam, ten zaczął się śmiać. No tak przecież on stracił pamięć, skąd ma wiedzieć gdzie ja mieszkam.

-Jeżeli chciałaś mi dopowiedzieć to Ci się udało – klepnął mnie w ramię gdy byliśmy już na zewnątrz.

-Czyli mam zrozumieć, że do końca życia będziesz mi już to wypominał? – spojrzałam na niego udając obrażoną a następnie dodałam . – Już jesteśmy –

Weszliśmy po schodach do góry, otworzyłam mieszkanie i wpuściłam go do środka.

Zdjęłam buty i zrzuciłam z siebie sweterek, a reklamówki zaniosłam do kuchni.

-Głodny? – krzyknęłam z kuchni wkładając frytki do zamrażalki a na stole położyłam dwie, średniej długości zapiekanki. W odpowiedzi na moje pytanie usłyszałam tylko -Yhym-, a więc rozpakowałam je z foli i załadowałam do mikrofali. W międzyczasie do kubków wlałam wodę smakową.

-Często tu przebywałem?- spytał Zayn rozglądający się po mieszkaniu.

-W sumie to tak, znaczy.. często imprezowaliśmy w moim domu z całą resztą. Przeważnie tutaj spędzaliśmy nasz wolny czas. Poczekaj coś Ci przyniosę. – wyszłam z salonu i udałam się do mojej sypialni. Wzięłam kilka rzeczy a po drodze wstąpiłam po zapiekanki. Z powrotem usiadłam koło chłopaka i podałam mu fotografie. Ten z uwagą się im wesoło przyglądał.

-To my – powiedział pod nosem a następnie spojrzał na mnie.

-Tak jak widzisz. Ty naprawdę nic nie pamiętasz? – przegryzłam wargę lecz cały czas patrzyłam mu w oczy.

-Wiesz, to nie jest tak jak Ci się wydaję. W mojej głowie jest wielki bałagan, który muszę ułożyć w jedną wielką całość, jak puzle. Nie potrafię sobie na razie przypomnieć, żadnych momentów z przeszłości, ale pamiętam dzień wypadku.

Tego dnia Liam zadzwonił do mnie, że lecimy nagrywać teledysk za parę dni co było tylko przykrywką całej sytuacji. Prawdę mówiąc wyjechać miałem od rodziny dopiero za trzy doby lecz ty miałaś urodziny i razem z Louisem to wszystko zaplanowaliśmy. Ten po mnie przyjechał by urządzić Ci wspaniałą lecz niedoszłą imprezę. Chcieliśmy Ci zrobić niespodziankę a teraz wszystko legło w gruzach. Przepraszam. – mówił Zayn. Kiedy skończył przybliżył się do mnie i mocno przytulił.

-Wszystkiego najlepszego – szepnął mi do ucha kiedy był już całkiem blisko.

-Nienawidzę urodzin, wierz mi. Może to dobrze, że nie doszło do tej hucznej zabawy? Naprawdę nie lubię tego święta, śpiewalibyście mi sto lat a później na siłę uświadamialibyście mnie jaka ja już jestem stara! – udawałam, że płaczę lecz szybko się rozweseliłam. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę i zjedliśmy zrobione przeze mnie zapiekanki.

-Dobra kolego, wystarczy tych pogaduszek, tym bardziej że potrzebujesz dużo snu. Także zaraz Ci przyniosę coś do przebrania a spać możesz tutaj tylko rozłóż sobie kanapę by było Ci wygodniej. Dobranoc – uśmiechnęłam się i wyszłam z pokoju.

Wzięłam szybki prysznic a następnie znalazłam się już w swoim łóżku. Położyłam się na lewym boku czekając aż sen przejmie nade mną władzę, lecz moje myśli nie dawały mi spokoju. Dotarło do mnie, że chłopacy jechali do mnie by wspólnie spędzić moje święto. Świetnie, jeszcze lepiej. Dziwnie żyłoby mi się ze świadomością, że nie dotarli. Została jeszcze jedna sprawa a właściwie dwie, mianowicie Louis i Zayn. Nie dość, że mój były chłopak jest przyjacielem faceta z którym się spotykam, to tamten jest w moim mieszkaniu i w ogóle mi to nie przeszkadza. W dodatku Malik prawdopodobnie nie pamięta, że byliśmy kiedyś razem i wydaję mi się,że lepiej gdyby się nie dowiedział, dopóki nie ułożę sobie wszystkiego. – W mojej głowie myśli się gryzły i nie dawały mi spokoju. Obracałam się z boku na bok by pomogło mi to jakoś w zaśnięciu. Było mi zimno i czułam się strasznie nie spokojna.

-Hej, śpisz? – powiedział pół szeptem, stojąc przy drzwiach. Przetarłam ręką oczy i chwyciłam do ręki telefon by sprawdzić godzinę. Zdałam sobie sprawę, że męczyłam się prawie trzy godziny z ułożeniem się do snu.

-Próbuję, ale jak widać nie zbyt dobrze mi to wychodzi. – odsunęłam kołdrę i zrobiłam mu miejsce od strony okna. A ten szybko znalazł się obok mnie.

-Milena, wszystko w porządku? Jesteś dość lodowata, a noc jest ciepła. – powiedział zdziwiony trzymając moją dłoń. Ocierając rękę o rękę by się ogrzać, wstałam i założyłam na siebie duży, rozciągnięty sweter a następnie udałam się z powrotem do łóżka. Zayn dokładnie mnie przykrył jak to się robi małemu dziecku a gdy skończył, to obiął mnie jedną ręką. Na całym ciele przeszły mnie ciarki, aż wydałam z siebie dziwny dźwięk i oparłam wygodnie głowę o jego bark.

-Mogę Cię o coś spytać? – poczułam jego wzrok na sobie i po chwili zastanowienia przytaknęłam głową.

-Wiem, że to nie moja sprawa, ale gdybym pamiętał to bym wiedział. Czy ty z Louisem jesteście ze sobą? – spytał niepewnie. Wiedziałam, wiedziałam, że mnie o to spyta a ja cały czas nie znałam odpowiedzi na to pytanie. Miałam ochotę zapaść się pod ziemie, tak bardzo chciałabym mu o tym nie mówić.

-Nie.. znaczy tak. Spotykamy się od niedawna. Lou to dobry chłopak. – próbowałam ogarnąć swoje zamieszanie do takiego stopnia by tego nie zauważył.

-Jak długo to trwa? -

- Od tego czasu kiedy wyjechałeś – powiedziałam bezmyślnie.

-Jeszcze jedno. – dodał wesoło. – Jak się poznaliśmy?

-Koncert. Przyjechałam z Lili na koncert, obecną dziewczyną Liama. Tam się poznaliśmy. Zeszliście ze sceny do fanów a kiedy byliście na równym poziomie z nami, te zaczęły się przepychać, tak by być jak najbliżej was. Tak się złożyło, że stałam obok Ciebie z tego względu,że miałam bilet VIP no i.. upadłam. Dziewczyny nie zważały na innych i napierały z całych sił by przedostać się i dotknąć któregoś z was. Totalna masówa. W pewnym momencie upadłam na ziemie i mi pomogłeś. Wydostaliśmy się z tej rzeźni wspólnie a następnie znaleźliśmy się za kulisami gdzie czekała już cała reszta naszej siódemki. A później to już totalny spontan. – urwałam a oczy same mi się zamykały. Usłyszałam jak Zayn się śmieję z tego co mówię. -Dobranoc- dodałam i oddaliłam się od niego kładąc się na samym brzegu łóżka. -Dobranoc- odpowiedzał.

 

Obudziłam się rano po długiej nocy. Powoli otworzyłam oczy i wróciłam do realnego życia. Po chwili zdałam sobie dopiero sprawę z tego, że mocno obejmuję idealny brzuch Zayna dwoma rękoma. Moja głowa spoczywała na jego klatce piersiowej słysząc dokładnie jego bicie serca. Było mi tak przyjemnie a wręcz wydawało mi się to normalne lecz po chwili się ocknęłam i odskoczyłam. -Przepraszam, nie wiem jak to się stało. – powiedziałam zaspana. Chwyciłam do ręki wodę mineralną leżącą koło łóżka i wzięłam dużego łyka.

-Nic się nie stało, spokojnie. Wiesz byłaś we mnie wtulona i trzymałaś dłońmi tak jakbyś zaraz miała mnie stracić, jakbym miał zaraz zniknąć. Czułem się taki ważny. – mówił patrząc mi w oczy. Chwilowo odsunęłam butelkę od ust i nerwowo zaczęłam się nią bawić.

-Ja.. ja po prostu Zayn tęskniłam za Tobą. Jesteś jedną z osób na których najbardziej mi zależy, tyle ze sobą przeżyliśmy, nie wiem co bym zrobiła gdybym Cię straciła.- moje oczy stawały się coraz bardziej szkliste lecz za wszelką cenę starałam się to ukryć.

- Już nie chodzi o sam wypadek. Twoja nie obecność była dla mnie wielkim, nieprzyjemnym doświadczeniem… Myślisz,że wróci Ci pamięć?- zapytałam kiedy Zayn tak czule mnie objął. On jest tylko moim przyjacielem, lecz nasza przyszłość już została zapisana. Teraz kiedy jest obok mnie, jest dla mnie tak cholernie ważny a Louis jest tylko tłem, lecz wiem, że gdy tylko się z nim spotkam znów poczuję, że jest on również cudowny i wtedy ich rolę się zamienią. Co ja wyprawiam? Nie powinnam tak pogrywać ze względu lojalności w obec Tomma. Czy do reszty oszalałam? To takie ciężkie.. jestem w totalnej rozsypce.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii ROZDZIAŁY.♥

 

ROZDZIAŁ 29

06 maj

-Wszystko w porządku? Dlaczego od nas odeszłaś?- spytał Louis bawiący się moimi włosami a ja nie wiedziałam co odpowiedzieć.

-Musiałam.. musiałam przemyśleć kilka spraw. Zrobiło mi się przykro, ,że pamięć może mu nie wrócić – skłamałam. Wiadomo,że nie chodziło mi dokładnie o tą sytuację, lecz nie chciałam mówić Louisowi o tym w moim sercu on cały czas ma gdzieś swoje miejsce i bez względu na okoliczności boję się, że to się nie zmieni.

-Na pewno? – przymrużył oczy a ja kiwając głową dałam mu znać, że tak, a następnie chwycił mnie za rękę i powędrowaliśmy do środka budynku, tam porozmawialiśmy chwilę z przyjaciółmi i próbowaliśmy przypomnieć Zaynowi kim jest, a kiedy doszliśmy do wątku o jego karierze muzycznej, był w szoku. Nie mógł uwierzyć w to,że jest sławny. Wszyscy zaczęliśmy się z tego śmiać a po godzinie wyszliśmy ze szpitala.

-To co dziś robimy? – zapytał wesoło Louis.

-Ja odpadam – wtrąciła Lili – Jadę z Liamem na zakupy,sorka. – dokończyła uśmiechnięta i chwyciła chłopaka za rękę, a ten dopowiedział – No właśnie, sory dzieciaki.

-My lecimy do Nando’s z Niallerem. Zjemy coś wypijemy.. – mówił Harry. Kiedy blondas usłyszał ostatnie słowo zaśmiał się i przybił mu piąteczkę.

-Może też wyrwiemy jakieś dziewczyny, wiadomo ewentualnie wyrwiemy… – dodał Horan.

Spojrzałam na Stylesa kontem oka by zobaczyć jego reakcję. Tak jak przypuszczałam, ten podszedł do Louisa i wykonywał jego homoseksualne ruchy, co mnie wcale nie zdziwiło, przecież Harry zawsze miał inne poglądy seksualne.

-Ej ej spadaj mały. Znajdź sobie innego Bo bear’a. On jest mój! – wytknęłam język i zawiesiłam ręcę na moim partnerze.

-Dobra rozwiążemy to inaczej. Na wieczór mam Niallera, ale kochanie widzimy się dziesiejszej nocy.- posłał tajemnicze spojrzenie do Tomma.

-Tylko pamiętaj Harry, nie tak ostro jak ze mną ostatnio. – powiedział Liam, a my natychmiastowo z Lili odskoczyłyśmy od nich. – Fu! – wołaliśmy. – Jesteście obleśni! -

Po chwili ci parami poszli w swoje strony.

- Cześć – skierowałam do Louisa i odwróciłam się do niego plecami, by udać się do mojego domu.

Szybko złapał mnie za rękę i rozkazał mi się zatrzymać.

-Po pierwsze, mieszkasz tam. – wskazał palcem za siebie, a ja gdy to usłyszałam zaśmiałam się z własnej głupoty. – Po drugie, jedziesz ze mną -

-No co ty, naprawdę zmęczona jestem, sam widzisz. Przepraszam. – przymrużyłam oczy.

-Jesteś taka zabawna kochanie, to nie było pytanie. Po prostu Ci to oznajmiłem, więc idziemy.

W tym momencie wszystkie moje argumenty dlaczego wolałabym jednak udać się do domu legły w gruzach. Chłopak przybliżył się do mnie i pocałował w usta, następnie objął mnie w pasie a ja w tym czasie wyszukałam jego dłoni. Oderwałam delikatnie moje usta od jego i poszliśmy na miasto.

Spacerowaliśmy wzdłuż długich ulic pijąc mrożoną kawę.

-Nie dzisiaj – odezwał się kiedy staliśmy przed kinem. Wyrzuciłam puszkę do śmietnika a następnie weszłam do środka. Po chwili chłopak stał już za mną. – Uduszę Cię – chwycił mnie za szyję, a mnie to rozbawiło.

-Dzień Dobry – powiedziała miło pani zza kasy, była w średnim wieku. Przeprowadziliśmy z nią sympatyczną rozmowę, po czym wybraliśmy film, na który będziemy najmniej czekać.

-Brzmi kusząco – Odezwał się i udaliśmy się do sali.

 

 

-Więcej z tobą nigdzie nie idę!- wykrzyknęłam po skończonym seansie  i wyprzedziłam go tak by wyglądało,że się do niego nie przyznaję. – Dlaczego? Stój głuptasie!-

- Jeszcze pytasz? To nie ja się kłóciłam z ochroniarzem o dwa miejsca i o mały włos a by nas wywalono. To było szalone! – odpowiedziałam gdy Louis stał już przy mnie.

-Ale przyznaj, że to było całkiem fajne. Zresztą wiesz, nie zrobiłby nam nic. Jestem gwiazdą – dodał cwaniacko.

-No tak jesteś ‚Gwiazdą’ możesz wszystko, zapomniałam. Czuję się tak bezpiecznie przy twoim boku. Oh! – dalej się śmiałam, a ten przewrócił oczyma.

-Dzięki wiesz, myślałem, że mnie lubisz – udawał obrażonego a ja przytuliłam go jak małe dziecko. Obrócił się ode mnie plecami i próbował uwolnić się z uścisków.

-Przestań, przecież wiem,że tego chcesz – dałam mu buzi w policzek.

-Myślisz,że to wystarczy? – powiedział zadziornie z wielkim uśmiechem na twarzy.

-A może nie? – zaśmiałam się i tym razem pocałowałam go w usta. – Od razu lepiej – wtrącił w międzyczasie.

Po trzydziestu minutach byłam w mieszkaniu. Wzięłam prysznic a następnie zajrzałam do lodówki. Zupełnie zapomniałam zrobić zakupy po ostatniej imprezie. – Kurde – powiedziałam do siebie i trzasnęłam drzwiczkami. Zrezygnowana udałam się do sypialni i zasnęłam jak niemowlę.

 

Obudził mnie dźwięk mojego telefonu. Wstałam z wielką obrażeniem na cały świat  dlaczego mnie budzą – sięgnęłam po komórkę. * Będę za dwadzieścia minut, bądź gotowa * No nie, dopiero co położyłam się do łóżka a już muszę wstawać?- przetarłam ręką twarz i udałam się do łazienki. Przepukałam buzię zimną wodą i umyłam zęby. – Ehm – otworzyłam oczy i klepnęłam się w polik. Zmęczenie miało nade mną przewagę dlatego się zawiesiłam. Ubrałam czyste ciuchy i udałam się w kierunku drzwi. – Wejdź – krzyczałam z daleka. Przed moimi oczami stała Lili, jak zwykle w gustownym przebraniu. – wow – powiedziałam pod nosem, a gdy doszło do mnie,że zrobiłam to zbyt głośno dodałam. -Sorry, jeszcze śpię. A więc co tam?- uśmiechnęłam się i rozkazałam wejść przyjaciółce do salonu.

-Nareszcie możemy porozmawiać na osobności. Jestem głodna ciekawostek z twojego życia i Liama – mówiłam podekscytowana z uśmiechem na twarzy.

-Obawiam się, że nie mamy zbyt dużo czasu na pogaduszki bo musimy jechać do Zayna, dzisiaj zostaje wypisany ze szpitala. A co do mnie i mojego chłopaka to nie ma co opowiadać – przewróciła teatralnie oczyma a następnie się zaśmiała. Rzuciłam jej tajemnicze spojrzenie.

-O wilku mowa! – krzyknęła i złapała za telefon. Wyłapałam z ich rozmowy tylko tyle, że mamy już wyjeżdżać. Posłuchaliśmy się i dołączyliśmy do reszty.

 

-Cześć – przywitałyśmy się ze wszystkimi. A ja zatrzymałam się przy Zaynie. Nie do końca wiedziałam jak się z nim przywitać. W końcu mogłabym mu przecież wmówić, że jestem jego siostrą a on i tak by w to uwierzył. – Jak pamięć? -spytałam tak, by odbiec tej niemiłej sytuacji. Uśmiechnęłam się i nagle poczułam czyiś oddech na moim policzku. – Louis – powiedziałam bez uczyć,a nawet z lekkim zakłopotaniem. Sama nie wiedziałam dlaczego, może przez obecność Zayna?

-Buzi – rozkazałam mu wskazując na swój policzek, by złagodzić sytuację i kontynuowałam rozmowę z przyjacielem.

-Wydaję mi się, że jest coraz lepiej, z dnia na dzień przypominają mi się różne sytuację np. rodzina i przyjaciele. Głównie dość ogólne sytuacje, bez szczegółów. To dziwne uczucie. – na jego twarzy pojawił się smutek, lecz szybko próbował zmienić mimikę twarzy.

-Milena, podejdźcie tu. – zawołał Liam. – Mama Zayna wczoraj z rana wyjechała już do rodziny w innym mieście. Wydaję mi się, że dobrym rozwiązaniem nie jest hotel biorąc pod uwagę jego stan ogólny. Proponuję by go przenocować u kogoś przez jedną noc, ja mogę przyjąć go pojutrze bo dzisiaj obiecałem tacie, że przedstawię im moją dziewczynę. Mogę na was liczyć? – mówił poważnym tonem nasz zatroskany tata. Uśmiechnęłam się i bez zastanowienia odpowiedziałam.

-Pewnie, mieszkam sama mam jeden pokój wolny. To jest o wiele lepszy pomysł niż włóczenie się po jakiś obcych miejscach. A więc chodźmy. – Zatrzymał mnie Louis rzucając mi dziwne spojrzenie, a ja żeby uniknąć niedomówień podeszłam do niego i przytuliłam. – Nie martw się, spotkamy się jutro.– dodałam a ten pocałował mnie w usta. Widziałam w jego oczach, że cała ta sytuacja mu się nie podoba, lecz to zwykła zazdrość. Sama nie wiem co ja wyprawiam.

- Idziesz?- spytałam Zayna, a ten szybko do mnie dołączył i ruszyliśmy do mojego mieszkania.

 

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii ROZDZIAŁY.♥

 

ROZDZIAŁ 28

03 maj

Na wstępie przepraszam was, że nic nie dodałam bo korzystałam z wolnego czasu wraz z przyjaciółmi. Przynajmniej odpoczęliście ode mnie ale już wróciłam! ;) xx

 


Posiedzieliśmy koło niego jeszcze z dwie godziny a następnie udaliśmy się w kierunku wyjścia.

-Możesz dzisiaj.. zostać ze mną? Nie chcę zadręczać się w samotności.- spytałam niepewnie Louisa. Ten spojrzał na mnie i chwycił za rękę. Po drodze wstąpiliśmy do pobliskiego sklepu a następnie pośpiesznie ruszyliśmy do mojego mieszkania.

-Zrobię coś do jedzenia- zasugerował Tommo, wchodząc do kuchni. -Nie, ja dziękuję- odpowiedziałam szybko i spuściłam głowę w dół.

-Hej, wszystko dobrze? Uśmiechnij się.- powiedział uroczo i swoimi palcami namalował mi uśmiech na twarzy a potem przycisnął mój nosek. Przymrużyłam oczy i usiedliśmy w salonie. Sięgnęłam po laptopa po czym położyłam je na kolana Louisa. Oparłam swoją głowę o jego ramię a on objął mnie w pasie. Najpierw on zalogował się na twittera. Pełno informacji na temat całego wypadku, najwidoczniej już media poinformowały o wszystkim fanów. -Odpisz im,że wszystko w porządku. Na pewno się martwią o Ciebie.-podsunęłam pomysł i czytałam co pisze mój przyjaciel ‚ Hi every1. I’m healthy and now the rest of my friend. Tomorrow we’ll visit Zayn again. Big love x’ Nie minęło nawet 10secund a jego wpis miał powyżej +50 RT. To jest szalone!

 

Minęło pięć dni. Codziennie chodziliśmy posiedzieć z Zaynem, a tam spotykaliśmy najczęściej resztę zespołu wraz z Lili. Do domu z Louisem wracaliśmy dopiero późnym wieczorem.

Wstałam i poszłam do salonu gdzie spał słodko mój przyjaciel. Chciałam już przytulić go na przywitanie, lecz mój telefon zaczął dzwonić. Podeszłam szybkim krokiem, do stolika i odebrałam. -Zayn się obudził -usłyszałam w słuchawce. Moja twarz z porannego grymasu przerodziła się w wielki uśmiech. -Boże naprawdę? Tak się cieszę-krzyknęłam w odpowiedzi do Lili. – już jadę tylko powiem Louisowi,żeby się ubrał – dodałam. Dopiero po kilku minutach zdałam sobie sprawę jak to zabrzmiało. – Wstawaj! – rozkazałam i w tym samym czasie wkładałam telefon do kieszonki od spodni. Chłopak otworzył oczy i patrzał na mnie uważnie, a po jakimś czasie się odezwał.

-Dobrze szefie, ale gdzie buziak na przywitanie? – puścił mi oczko i wyciągnął rękę w moją stronę.

-Oj, nie marudź, tylko maszeruj się przebrać. Zayn się obudził! – powtórzyłam . Podeszłam do niego, podając mu już jego ciuchy.

- Jasne? To super! Musimy jechać, najlepiej zaraz. Ale to nie zmienia faktu, że chcę buzi.- powiedział cwaniacko i zamknął oczy, pokazując,że czeka. Zaśmiałam się i dałam mu to na co oczekiwał. Po krótkim czasie wyjechaliśmy z domu.

 

Wbiegliśmy do szpitala i zatrzymaliśmy się przy gromadce stojących przyjaciół. – Cześć – wołałam z daleka. Louis z nimi chwilę porozmawiał a następnie dołączył do mnie.

-Zayn – krzyknęłam, a na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech. – Boże Zayn, tak się cieszę! – usiadłam przy nim i przytuliłam najmocniej jak umiałam. Łzy ze szczęścia mimowolnie spływały mi po policzkach. Po tym wszystkim co z nim przeszłam chciałam zachować dystans, lecz gdy go zobaczyłam, postanowienie legło w gruzach. Po kilku minutach oderwałam się od przyjaciela. Spojrzałam na niego i zaczęłam powtarzać w kółko – Jak się czujesz? Zayn, nie rób nam już więcej tego, błagam – czekałam na jego reakcje. Chłopak słuchał mnie z uwagą a gdy przerwałam mówić, ten wymamrotał.

-Przepraszam, ty jesteś dla mnie kimś ważnym, prawda? – spytał zdezorientowany. Zaniemówiłam. Ciarki przeszły mi na całym ciele. W pewnym momencie pomyślałam,że pomyliłam osoby.

-Zayn, nie wiesz kim jestem? – moje oczy przepełnił wielki ból i spojrzałam na Louisa siedzącego obok mnie.

-Jak masz na imię? – mówił do mnie kolejny raz. -Odpowiedź mi- powtórzył.

-Milena.. mam na imię Milena. Boże, Zayn nie pamiętasz mnie? Nie pamiętasz ich? Nie pamiętasz nas? – chwyciłam go za rękę, łzy spłynęły po mojej twarzy. Uśmiech momentalnie zniknął mi z twarzy kiedy on pokiwał głową dając znak,że nie. Bez słów wybiegłam z sali i zatrzymałam się przy Liamie i reszcie.

-On… on nic nie pamięta.- wbiłam wzrok w podłogę by nie widzieli,że płaczę.

-Wiemy. To przykre, że będzie musiał się z tym męczyć. Lekarz powiedział,że pamięć może powracać stopniowo. Najlepiej by udać się z nim w miejsca dla niego ważne i naprowadzać go co się tam działo. Albo też jest druga opcja, że może nie wrócić.. Co powiedzą fani? Ta sytuacja jest fatalna.. – mówił przerażony Harry.

Odeszłam od nich i usiadłam na szpitalnych schodach. Byłam w rozsypce. Chłopak stracił pamięć, stracił wspomnienia. Nawet nie wie,że kiedyś byliśmy razem. Jeżeli nie dojdzie do stanu normalnego nigdy nie dowie się kim dla mnie był i co nas łączyło. To tak bardzo boli. Liczyłam na to,że jak wróci naprawimy swoje kontakty ale teraz? Teraz nie ma na to najmniejszych szans..

-hej – powiedział Louis a następnie objął mnie w pasie. Spojrzałam na niego i delikatnie się uśmiechnęłam.

A może to z jednej strony dobrze? Będę mogła teraz spróbować z Louisem, a przeszłość moja z Malikiem wygaśnie i nikt o tym nigdy nie wspomni…?

     

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii ROZDZIAŁY.♥

 
 

  • RSS