RSS
 

ONE DIRECTION ♥

01 maj

 

No cześć!

Jednak jestem dzisiaj. Boże, już za sobą mamy 27 rozdziałów, wow!

Całkiem nieźle. Mam nadzieję,że was nie nudzę i z przyjemnością czytacie.:)

Ogólnie mam do was pytania, który z chłopaków jest waszym ulubionym?

Chciałabym wiedzieć, bo to mi się przyda. Następna sprawa to czy nie

przeszkadzało by wam jak bym napisała jeden rozdział ‚oczami’ innej postaci?

To jeszcze nie jest pewne, ale chcę znać waszę zdanie.:)

@onechance1D <- to mój twitter, follow me. A ja w takim razie

idę wam pisać kolejny rozdział, dziękuję, że czytacie i jesteście ze mną!Xx ♥

Odpowiedzi piszcie w komentarzach.

big kiss. ♥

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii ROZDZIAŁY.♥

 

ROZDZIAŁ 26/27

30 kwi

rozdziały napisane na telefonie, NIGDY WIĘCEJ. :P ____

Cały tydzień spędziłam przy śpiących chłopcach. Stan ich się nie zmieniał i to było najgorsze. W domu nie pojawiłam się ani razu od wypadku. Obwiniłam się. Im dłużej nie dawali znaków życia, im więcej dni minęło coraz bardziej się zadręczałam. Ta cała sytuacja mnie przerosła.

Wstałam od łóżka i udałam się w kierunku łazienki.

-Boże- powiedziałam sama do siebie, patrząc w lustro. Wyglądałam okropnie i w ogóle nie przypominałam siebie. Twarz miałam zmarnowaną i opuchniętą od wylanych łez, w dodatku popękane usta i czerwone policzki. Włosy miałam spięte w fatalnego koka. Zresztą co się dziwić, nie miałam czasu na takie bzdety, nie byłam w stanie chociaż coś przełknąć a co dopiero myśleć o własnej urodzie.- Idiotyzm!

Przemyłam wodą twarz a następnie poprawiłam włosy by wyglądać co najmniej przeciętnie. Spojrzałam ponownie w lustro i oparłam swoje dłonie o zlew. Spuściłam głowę a łzy momentalnie spłynęły mi do oczu. Zaczęło mi się kręcić w głowię aż w końcu moje oczy zamknęły się i straciłam przytomność.

-Obudź się!-klępnął mnie w twarz,przestraszony o moje zdrowie Harry. Nie dość,że ma tyle zmartwień na głowię to jeszcze ja mu potrzebna w tym wszystkim.

Otworzyłam oczy a obraz powoli mi się wyostrzał.

-Dziewczyno, już myślałam,że nażarłaś się tabletek. Jesteś wykończona, nie jesz prawię nic od tygodnia. Musisz odpocząć, jedź do domu Milena.-próbował się uśmiechnąć, lecz jego wyraz twarzy przerodził się w niewielki grymas.

-Powinnam zostać.- zaprzeczyłam słowom przyjaciela choć dobrze wiedziałam,że ma całkowitą racje. Czułam się i wyglądałam fatalnie. Byłam przemęczona. Chłopak pomógł mi wstać a następnie odprowadził do drzwi i tam się pożegnaliśmy, następnie sama szłam wolnym krokiem przez miasto, nie spoglądając na żadnego przechodnia. W mojej głowię nie było miejsca na inne myśli niż „Louis Tomlinson i Zayn Malik„.

-Milena, can you hear me?-ocknęłam się i usłyszałam krzyki zza moich pleców. Powoli obróciłam się na pięcie.

-Tak?- spytałam bez emocji. Przede mną stała dobra koleżanka, tego samego rocznika z uczelni. Ona podeszła do mnie i przytuliła..

-Tak mi przykro, wiem co czujesz-mówiła, a ja dopiero za którymś razem wypowiedzianych słów zrozumiałam o czym ona rozmawia i od razu ją odtrąciłam.

-Słucham? Oni żyją.. Nie mów tak.. Nigdy!- wykrzyknęłam, ze łzami w oczach. Parę osób spojrzało na nas, by zaobserwować sytuację.

-Przepraszam wierzę w to- odpowiedziała a ja bez słowa odeszłam i pobiegłam w kierunku mojego mieszkania. Otworzyłam drzwi i skierowałam się do sypialni. Po drodze chwyciłam nasze wszystkie zdjęcia i wybrałam te z Louisem i Zaynem. Położyłam się na łóżku i uśmiechałam się do fotografii. Rozpłakałam się tylko wtedy, gdy zobaczyłam zdjęcie z Zaynem, który obejmuję mnie w pasie próbując dać mi buzi, przepraszając za głupi żart oraz te z Louisem, kiedy tańczymy zwariowane tańce jego choreografii. Palcem wędrowałam po namalowanych ich twarzach, a krople z policzka spływały na papier. Nie mogę i nie wyobrażam sobie tego,że oni mogą umrzeć, jestem pewna,że sobie z tym bym nie poradziła.

 

 

Byłam wykończona, spałam ponad siedemnaście godzin. Mimo tego w dalszym ciągu nie czułam się głodna. Korzystając z chwili postanowiłam zrobić sobie delikatny make-up i założyłam czyste ciuchy. Czarne rurki oraz beżowy, jasny T-shit. Wszystko zajęło mi około trzydziestu minut po czym wyruszyłam do szpitala. Tam czekała na mnie cała gromadka zmartwionych przyjaciół, czuwających nad dwoma łóżkami.

-Cześć- powiedziałam bez emocji a następnie przywitałam się z każdym. Usiadłam obok Louisa i nachyliłam się w jego stronę.

-Dzień dobry kochanie.-nie usłyszałam odpowiedzi, lecz mimo to dałam mu symboliczny pocałunek w czółko.

W pewnym czasie, zostałam tylko ja z Harrym na sali. Reszta postanowiła zjeść coś na mieście, namawiali mnie bym poszła z nimi ale żołądek cały czas protestował.

Bacznie obserwowaliśmy maszynę z pulsem i biciem serca naszego przyjaciela.

-Jak się trzymasz?- spojrzałam na przygnębionego towarzysza i zdałam sobie dopiero sprawę, że zadałam głupie i retoryczne pytanie.

-Nic, tęsknie za tym wariatem- wskazał palcem na nieprzytomnego.

-Ja też, dlatego tutaj jestem-przymrużyłam oczy by powstał zarys delikatnego uśmiechu.

-Wyglądasz o niebo lepiej. Widzisz mówiłem, że potrzeba Ci snu.- klepnął mnie w ramie a następnie równocześnie spojrzeliśmy na łóżko. Poczułam ewidentne ściśnięcie mojej dłoni. Moja twarz momentalnie się rozświetliła.

-Louis-wykrzyknęłam i przytuliłam jego twarz do mojej.

-Boże tak się cieszę-powtarzał w kółko Harry,trzymając go za dłoń.

-Przepraszam-wyjąkał pierwsze słowo z dużymi problemami. Od razu sprostowałam jego wypowiedzieć. -Skarbie nie przepraszaj- w tym momencie wzruszyłam się ze szczęścia. Na mojej twarzy widniał ogromny uśmiech widoczny przez łzy. Tak bardzo się cieszę, że wreszcie się obudził.

-Bardzo Cię kocham- wypowiedział Harry kierując swoją wypowiedź do Louisa, co mnie bardzo zdziwiło.

-Obiecaj, że już nigdy nam tego nie zrobisz- zmieniłam mimowolnie temat i jeszcze raz przytuliłam przyjaciela. -Ale nie płacz mała, muszę iść spać jestem zmęczony- wytarł mi łzy z polika i odetchnął.

W międzyczasie zawiadomiłam lekarzy o tym,że się obudził a Harry poinformował o tym przyjaciół. Wszyscy się cieszyli, lecz ja cały czas myślałam o nadal śpiącym Zaynie..

 

 

Kolejne osiem dni,żadnego znaku życia. Mieliśmy myśli coraz gorsze, nadzieja,że się wybudzi kurczyła się pomału w kierunku zera.

-Cześć-powiedział Louis. Który dwa dni temu został wypisany ze szpitala.

-Hallo, miło Cię widzieć- kiwnęłam głową i obróciłam się bokiem do niego by patrzeć na śpiącego Zayna. Po chwili dał mi do zrozumienia,że mam wstać i obrócić się w jego stronę. Posłusznie wykonałam polecenie. -Przepraszam Cię- wyszeptał i przytulił mnie do swojej klatki piersiowej.

Mocno ścisnęłam i objęłam go rękoma.

-Cieszę się, że się wreszcie wybudziłeś, bardzo się martwiłam..nawet nie wiesz jak. Gdyby coś nie poszło pomyślnie to ja nie wiem… nie wiem co by się dalej ze mną działo.- powiedziałam i posmutniałam. Byliśmy siebie tak blisko, że czułam jego oddech na własnym policzku. Po chwili zaczęłam bawić się jego włosami a nasze wargi się zetknęły i wtedy on mnie pocałował. Nie protestowałam tylko delikatnie poprowadziłam jedną dłoń ku jego brody, gładząc jego twarz. Mimo mojego odpowiedniego wzrostu, stanęłam na palcach a Louis swoje ręce zawiesił trochę niżej. Na jego twarzy pojawił się szczery uśmiech lecz cały pocałunek był przepełniony bólem i odczuwalnie wielkim uczuciem. Nie chciałam oderwać się od niego, lecz sumienie nie pozwalało mi na dalszą ‚współpracę’.

-Zayn- powiedziałam w pewnym momencie. Spojrzałam na Louisa a jego oczy nabrały pięknęgo blasku.

-On wyjdzie z tego, na pewno. Przepraszam.- Jego głowa opadła na moje ramię a ja zaczęłam wykonywać cykliczny ruch ręką po jego plecach tak by dodać mu otuchy. Na moment zapomniałam o  Maliku. To bardzo dziwne, ale tego było mi trzeba.Brakowała mi oparcia i czułam,że Louis jest odpowiedni..

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii ROZDZIAŁY.♥

 

ROZDZIAŁ 25

28 kwi

-Słucham? Nic nie rozumiem-chcąc upewnić się kazałam mu powtórzyć.

-Proszę Cie Milena, przyjedź. Nie mogę na to patrzeć. Jest źle, boję się. Louis spowodował wypadek. Pomóż mi!- krzyczał roztrzęsiony Harry. Dopiero teraz do mnie dotarło co się stało. Momentalnie wstałam z łóżka cała przestraszona. Łza mimowolnie spłynęła mi po policzku.

-To nie prawda, co? Gdzie mam jechać?- próbowałam uspokoić przyjaciela,lecz sama byłam roztrzęsiona. -Czekaj na mnie zaraz będę- rozłączyłam i szybko ubrałam jasne jeansy a na sobie zostawiłam bluzkę w której spałam z napisem * vas happenin* w biegu założyłam buty i wyszłam z domu. Nie wiedziałam co się dzieję, w głowię miałam najgorsze myśli a z oczu spływały mi łzy. Ze sobą wzięłam tylko telefon, prawo jazdy i kluczyki. Jechałam szybko do szpitala, nie zważając na moje bezpieczeństwo. Nie mogłam pogodzić się z tym,że puściłam Louisowa pijanego, przecież to logiczne,że mogło do tego dojść. Obwiniałam się przez całą drogę, bo to była moja wina. Na drodze było ślisko i padał mocny deszcz.

W budynku pielęgniarka pokierowała mnie do sali gdzie leżał Tommo. Wiedziałam,że mogę zaraz dowiedzieć się czegoś, co bolałoby mnie do końca życia. Wzięłam głeboki oddech i szłam wzdłuż korytarza.

Zobaczyłam Harrego i mocno przytuliłam. -Są na sali intensywnej terapii, podobno są w ciężkim stanie, Milena pomóż mi- mówił bezradnie. Płakałam razem z nim, nie miałam sił by go pocieszać. Po prostu milczałam, bo ból jaki miałam w sobie nie pozwalał mi wyrazić tego co czuję.

Siedzieliśmy w rozpaczy ponad pięć godzin, kiedy powiedziano nam,że Louis jest w śpiące i odradzano nam go odwiedzać. Jednak nie mogliśmy wytrzymać, bez spojrzenia na niego.

Stanęłam przy drzwiach i zatkało mnie. – Louis- krzyknęłam i ruszyłam w stronę szpitalnego łóżka. Złapałam go za bezwładną dłoń a następnie położyłam swoją głowę na jego klatce piersiowej. Płakałam, płakałam tak jak na pogrzebie mojego brata. W głowię miałam najgorszy, czarny scenariusz i żadnej nadzieji. -Louis, błagam Cię. Obudź się skarbie- mówiłam przez łzy. Cała się trzęsłam, nie mogłam żyć ze świadomością,że to moja wina. – Louis błagam!- powtarzałam nieustannie. -Proszę Cię, przepraszam- mówiłam cały czas do niego. Dotykałam go i modliłam się w myślach by się obudził. Chłopak miał pęknięty łuk brwiowy, zszytą górną cześć czoła, złamaną rękę i pękniętą kostkę. Był w stanie tragicznym, nigdy nie chciałam by coś takiego się stało.

Byłam bezsilna, głowa mi pękała. Podeszłam do Harrego, który siedział po drugiej strony. Oczy miał czerwone a usta popękane. – To moja winna Harry, powinnam go zatrzymać, przepraszam- mówiłam. Objęłam go i płakałam na jego ramieniu, był jedynym moim wsparciem w tym momencie. -Nie obwiniaj się, to na pewno nie tak..- przerwał kiedy za szybą zobaczyliśmy prowadzących Lekarzy z następnym łóżkiem. Serce biło mi szybciej, tak szybko jakby zaraz miałabym umrzeć. Łzy ponownie przepęłniły moje oczy -Zay-y-y-n- powiedziałam błagając,że to nie on. Klęknęłam na ziemi, bo byłam bezradna. Lekarz podszedł do nas i zaczął mówić.

-Są w ciężkim stanie, w dodatku śpiączka. Nie wiem czy z tego wyjdą, bardzo mi przykro- odwrócił się i wyszedł.

-Pomóżcie im! Musicie! Błagam was- krzyczałam ile sił w gardle, lecz mój stan w tym momencie blokował wszelką energie by móc to głośno powiedzieć. Harry zaczął mnie uspokajać, lecz szybko się wyrwałam i podbiegłam do Zayna. Miał rozcięte usta ,bandażem owiniętą głowę i połamane żebra. Serce pękało mi na kawałki, czułam się jakbym miała stracić przytomność. Usiadłam koło niego i złapałam za rękę. Nie mogłam nic zrobić. Tylko powtarzałam w kółko jak bardzo go kocham i że ma się obudzić. Harry robił podobnie przy Louisie. Cały czas przepraszałam śpiącego, że to moja wina. Ich ciała miały pełno ran i to wzbudzało we mnie jeszcze większe łzy w oczach.

-Zayn błagam cię, obudź się kochanie. Teraz… nie zostawiaj mnie,obiecałeś.. Proszę! N-o-o- -jąkałam się i piekły mnie poliki od płaczu. Moja bezsilność mnie przerastała.

Po godzinie przyjechała reszta zespołu.

-O boże- powiedział roztrzęsiony Liam i podbiegł do Louisa. Nialler gdy to zobaczył zaczął krzyczeć i uderzać pięścią w ścianę. Szybko podeszłam do niego i przytuliłam. -Ciiii, już dobrze- starałam się uspokoić, mimo tego,że byłam w podobnym stanie.

-To ja powinienem tam leżeć zamiast ich-wypowiedział pod wpływem emocji blondyn. A ja wtedy jeszcze bardziej się rozkleiłam i mocno go ścisnęłam. -Nawet tak nie mów !-rozkazałam mu.

Ponownie podeszłam do śpiącego Louisa i następnie do Zayna.

Wtedy weszli ich rodzice. Nie mogłam na to patrzeć. Wybiegłam i usiadłam na szpitalnych schodach. Nie mogłam się pogodzić z tym ,że oni umierają. W tym momencie płakałam najbardziej. Rozmawiałam z nim jeszcze parę godzin temu a teraz może już go nie być? Wiem,że prościej jest patrząc na to z boku, nikt nie wie co czułam,jeżeli tego nie przeżył… To moja wina, pozwoliłam mu pojechać mimo, że był pijany. Ja powinnam tam leżeć, nie oni..

Wróciłam po trzydziestu minutach i przytuliłam się doZayna. Śpiącemu dałam delikatnie w buzi w czółko, spuściłam ostatnią łzę i zamknęły się moje oczy..

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii ROZDZIAŁY.♥

 

ROZDZIAŁ 24

27 kwi

-I hate you -wypowiedziałam, kiedy się przebudziłam. Harry słysząc te słowa klepnął mnie natychmiast w brzuch.

-Jesteś niepoważny? Chcesz,żebym zwymiotowała?-złapałam się za głowę. Czułam się fatalnie. Spojrzałam na resztę i oni też nie byli w najlepszym stanie. Wszyscy wyglądaliśmy koszmarnie- twarze zmarnowane a oczy jak szparki. Obraz mi się strasznie rozmywał, doszłam do wniosku,że nie mam jeszcze kaca, tylko alkohol cały czas mnie trzyma. Moja głowa po raz kolejny opadła na bark Louisa. Nie miałam kontroli nad własnym ciałem, wydawało się lekkie,lecz delikatny ruch ręką sprawiał mi ogromną trudność. -Wszystko w porządku?-w moją stronę obrócił się zaspany Tommo, od rana z uśmiechem na twarzy.

-Brzeuch, głoow, umieram- wyjąkałam, chciałam by brzmiało to dość poprawnie ale język mi się cholernie plątał. Ten  zaczął się ze mnie głośnie śmiać. -Jesteś jeszcze pijana!- wykrzyknął z roześmianym głosem.

Mimowolnie też się uśmiechnęłam a następnie szybko schowałam głowę pod poduszkę. Kopnęłam go delikatnie nogą. Razem z Harrym nie dali mi spokoju i dokuczali mi.

-Boże widzisz a nie grzmisz, z kim ja się zadaję. Psychopaci, ratunku!

Nasz Daddy zrobił wszystkim nieprzytomnym śniadanie. Po długim czasie zebrałam siły i podniosłam się. Usiadłam koło Niallera przy stole. Chłopacy wspominali niektóre momenty z dzisiejszej nocy, ja natomiast nie miałam na to siły. Moim marzeniem było pójść spać i się nie obudzić przez najbliższy miesiąc.

-Kac morderca-wykrztusiłam i wzięłam duży łyk herbaty. Ci się zaśmiali.

-Czym się zatrujesz tym się lecz- Wtrącił uśmiechnięty Louis. Szybko znalazł się koło mnie i próbował wlać do ust piwa. Oczywiście postawiłam na swoim i dałam mu do zrozumienia,że nic z tego.

 

Minęła dobra godzina kiedy Liam wbiegł do pokoju jak szalony.

-Dzieciaki! Pojutrze wyjeżdżamy!- krzyknął radośnie. I stanął naprzeciwko Niallera.

-Dokąd?- spytał beztrosko Harry spoglądając na wpół otwartymi oczyma na Payna.

-Wy nic nie rozumiecie? A więc nagrywań do teledysku data się przesunęła. Może dobrze lub źle ale wypada to za trzy dni. Jestem strasznie podekscytowany, to będzie czad! Powinniśmy zacząć się pakować. Musimy być przygotowani stu procentowo.-mówił żywo. Potem spojrzał na mnie i Lili i dodał. – Wy też jedziecie- w tym momencie puścił oczko do swojej dziewczyny. Domyśliłam się,że chodzi o ten teledysk, o którym wspominał ostatnio, to miłe z ich strony, że nas  zaprosili.

-A Zayn?- spytał, któryś z chłopców. -A no tak, bym zapomniał. Paul już jego o wszystm powiadomił i za kilka godzin ma być gotowy z walizkami.

-Jadę po niego!-krzyknął szczęśliwy Tommo, następnie wstał i udał się w kierunku drzwi. Od razu ruszyłam za nim, czy on poważny?

-Louis!-rozkazałam mu się odwrócić.- Jesteś pijany, nigdzie nie jedziesz.- próbowałam go zatrzymać, lecz nie udało się. Dał mi buzi w usta, wyraźnie było czuć alkohol.- Cześć- pokiwał mi.

 

Po krótkim czasie w moim mieszkaniu zostałam sama. Zrobiłam sobie zimny prysznic a następnie śniadanie by zabić dolegliwości. Zmęczona zasnęłam na kanapie i przykryłam się kocem. W pokoju było tak miło i spokojnie. Nareszcie mogę odpocząć i odetchnąć.Spałam dobre trzy godziny kiedy obudził mnie telefon.

-Can you hear me? Can you hear me?! Tell me- mówił nie wyraźnie Harry. Miał przestraszony głos a w tle słychać było zakłócenia.

-yep, vas happened?- próbowałam się skoncentrować na tym co mówi. Przeciągnęłam się i pozwoliłam mu kontynuować.

-  Louis miał wypadek. Jest okropnie. Błagam przyjedź Milena, pomóż mi, boję się..

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii ROZDZIAŁY.♥

 

ROZDZIAŁ 23

26 kwi

Momentalnie rzuciłam telefon na stół. O co mu do cholery chodzi? Dał mi do zrozumienia,że byłam błędem i jednoznacznie to wszystko zakończył a Liamowi pisze takie głupoty? Naprawdę nie rozumiem.. to jest przykre i boli. Mam ogromną ochotę do niego zadzwonić ale przecież ten sms był kierowany do jego przyjaciela a nie do mnie.

Co można się było spodziewać ta sytuacja od razu pogorszyła mój humor. Pełno myśli na minutę. Dlaczego mi tak na tym zależy? Przecież to było tylko kilka krótkich chwil, a może o kilka za dużo? Sama już się pogubiłam w tym wszystkim. Wyjechał z mojego względu, mimo że nie powiedział tego dosłownie. Skończył nasz rozdział, a wysyła takie wiadomości? Co on sobie wyobraża? Albo może co ja sobie wyobrażam? No trudno, sam zdecydował. Nie mogę z kolei zadręczać się tym przez następną połowę życia.- wzięłam głęboki wdech i weszłam do pokoju. Wymusiłam uśmiech i gotowe.

-Miiilena- przedłużył biegnący w moją stronę Harry. W pokoju leciała głośno piosenka pod tytułułem ‚Snow Patrol – Open Your Eyes’ Zaczęliśmy wolno poruszać się w rytm muzyki a on śpiewał mi do ucha. Nie mogłam opanować śmiechu więc zakryłam ręką usta. Zdecydowałam,że wesprę go i cicho nuciłam tekst ‚Take my hand, knot your fingers through mine..‚  Po chwili, koło mnie znalazł się Liam i mocno objął nas obojga, a następnie dołączyła cała reszta. Wszyscy zawiesili ręce ramionach sąsiednich osób i głośno śpiewaliśmy ‚So many adventures couldn’t happen today, so many songs we forgot to play, so many dreams are swinging out of the blue, we let them come true… forever young’ Nialler siedział z boku i wygrywał dźwięk na gitarze. Ten moment był taki prawdziwy i szczery. Zdałam sobie sprawę,że jesteśmy razem, jesteśmy wszyscy przyjaciółmi. Liam po skończonej zwrotce przytulił moją przyjaciółkę i udaliśmy się do stolika by wznieść toast. -A więc za co?- spytał uroczo Loui.

-Za naszą cudowną, szczęśliwą parę!-powiedziałam wskazując na Payna i Lili. Ci spojrzeli na siebie a on ją pocałował. Zaczęliśmy im od razu bić brawo.

To takie słodkie! Naprawdę cieszę się, że moja przyjaciółka ma tak wspaniałego chłopaka,który nie odstępuje od niej na  krok chociaż przez chwilę. Wznieśliśmy kieliszki w górę a następnie wlałam zawartość do gardła.

-Fui- skrzywiłam się i przewróciłam oczyma. -Hohoho, widzę,że dawno ze mną nie piłaś- wtrącił cwaniacko Harry i objął mnie w pasie. – Przecież mi smakowało, nie widziałeś jaki uśmiech pojawił się na mojej twarzy?- zażartowałam. Ten pokiwał głową dając znać,że nie i chwycił w rękę butelkę z alkoholem. Wręczył mi już napełniony kieliszek i dodał

-Teraz możesz mi udowodnić- uśmiechnął się pokazując przy tym szereg swoich równiutkich białych ząbków. Nie zaprotestowałam i przyjęłam wyzwanie. Ustaliliśmy,że cztery szybkie na dobre rozpoczęcie wieczoru.

-wariat!- krzyknęłam i pociągnęłam za rękę przyjaciela i poszliśmy w kierunku Louisa. Wspólnie tańczyliśmy do którejś z piosenki LMFAO. Ci zaczęli pokazywać swoje homoseksualne ruchy. Na chwilę się zatrzymałam i przyglądałam się im z uwagą lecz rozkazali mi bawić się z nimi.

Wypiliśmy dość dużo, znacznie więcej niż ostatnio. Muzyka była głośna, śpiewanie przerodziło w darcie. Jedzenie na podłodzę. Wszędzie bałagan.

-Zbiórka!-krzyknęłam i chwyciłam butelkę. W głowię mi się dość już kręciło lecz nie miałam zamiaru przestać pić. -Co ty robisz, zwariowałaś?- Wtrącił zdenerwowany Niall. Dopiero wtedy dotarło do mnie,że nie trafiam do kieliszka.

-Yepp, ups! Sorry for party rocking- zanuciłam i uśmiechnęłam się od ucha do ucha. Oczy praktycznie miałam zamknięte. Pewnie wyglądałam śmiesznie. Oddałam mu butelkę i on się tym zajął a ja poszłam i zatańczyłam z Tommo choreografię tej piosenki. Szczerzę mówiąc mimo zaburzenia równowagi wyszło nam to idealnie.

 

Zmęczona zasnęłam na podłodze z Louisem. Dopiero później poczułam,że Harry jest również obok mnie i trzyma mnie za rękę. Lili spała na Niallu leżąc na sofie. A Liam z Martinem z głową na stole..- zaobserwowałam to, kiedy podniosłam się po wodę mineralną. Nawet nie pamiętam czy ją zamknęłam bo bezsilnie moja głowa opadła ponownie na ramieniu Tomma..

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii ROZDZIAŁY.♥

 

ROZDZIAŁ 22

25 kwi

Całe cztery dni spędziłam z kochanym Louisem. Nie przypuszczałam,że się aż tak do siebie zbliżymy, mamy naprawdę dużo wspólnych tematów. Dzisiejszy wieczór mieliśmy zaplanowany, mianowicie mała iprezka całej naszej siódemki, właściwie teraz szóstki.. jak zwykle u mnie. Z rana poszłam wraz z przyjacielem po żywność i po alkohol by potem Harry nie marudził,że musi wychodzić z domu.- Wolę mieć to z głowy. Po powrocie usiedliśmy w salonie na dużej sofie, aż do teraz.

-Kawa?- spytałam radośnie spoglądając na Louisa,który opierał głowę o moje ramię. Oglądał film i tak go zainteresował,że nie usłyszał.

-Słyszysz? Kawy?- powtórzyłam i szturchnęłam w ramię. -Emm, przepraszam. Tak, dzięki.-uśmiechnął się i udostępnił mi miejsce bym mogła wstać. Po drodze słyszałam melodyjkę wydobywającą się z mojego telefonu. Zmieniłam kierunek i udałam się do mojej sypialni. Odblokowałam klawiaturę a na ekranie wyświetliła mi się nazwa kontaktu * Martin * „ Jestem blisko, twojego mieszkania. Jesteś w domu?:) x „ Pośpiesznie odpisałam „Jasne wpadaj!„ To miłe z jego strony,że mimo nie mam dla niego czasu to i tak nie chce zerwać ze mną kontaktu.

Po chwili dzwonek do drzwi. -Martin!-krzyknęłam i przytuliłam chłopaka. – Nareszcie Cię widzę, stęskniłam się-mówiłam dalej cała szczęśliwa i wpuściłam go do środka. Naprawdę Ciesze się,że się zjawił. W końcu ktoś inny, z normalnego otoczenia a nie, ze świata gwiazd. To naprawdę uroczy chłopak, metr osiemdziesiąt, czarne włosy, dobra budowa ciała. Ideał!

-Mam towarzysza- wskazałam za siebie. – Poznaj moją kochaną gwiazdę Louisa Tomlinsona!- wykrzyknęłam a następnie oparłam się delikatnie o mojego przyjaciela. On podał rękę Martinowi i przedstawił się. Wyglądał na trochę zdezorientowanego ale cały czas pokazywał rządek swoich równiutkich białych zębów. – Zapraszam-powiedziałam i rozkazałam by weszli do salonu a ja w tym czasie zrobiłam obiecaną kawę. Chłopacy żywo rozmawiali na jakiś temat, przypuszczam że o samochodach bo tylko to usłyszałam. Położyłam kubki na stoliku i usiadłam między nimi.

-A więc, co u Ciebie? Przepraszam,że nie spotkaliśmy się po koncercie tak ja się umawialiśmy ale jak sam widzisz, mam tych wariatów na głowię-przewróciłam teatralnie oczami. Chciałam uniknąć udawania,że jest obrażony więc od razu prawą ręką zaczęłam bawić się jego włosami.

-A już miałem się obrazić- powiedział.

- Dobrze,że mi powiedziałeś. Nie zgadłabym,żebyś to zrobił.- wtrąciłam bez namysłu. -Ała!-krzyknęłam, kiedy Loui uderzył mnie w bark swoim łokciem. -Należało Ci się-odpowiedział, uśmiechając się w moim kierunku.

Zupełnie przez przez chwilę zapomniałam,że nie jesteśmy sami. Przybliżyłam się do Martina i żywo z nim rozmawiałam. Co jakiś czas spoglądałam na Tomma ale on nieustannie z kimś smsował. To było irytujące. -Wszystko w porządku?- zapytałam a ten uniósł momentalnie głowę -Em.. tak, znaczy..- przerwała mu melodia połączenia. -Zayn- Chciał powiedzieć najwidoczniej w myślach, bo gdy doszło do niego,że wypowiedział to na głos to zakrył usta.

Wyszedł z pokoju a ja wsłuchiwałam się w jego rozmowę. Wyłapałam tylko słowa „Nie wiem.. nie wiem kim jest..nie martw się..dowiem się.. co u Ciebie?„ Czyżby rozmawiali o Martinie? Strasznie mnie to zdenerwowało.

-Już jestem-oznajmił z wymalowanym uśmiechem na twarzy. Podszedł do chłopaka i pożegnał się a następnie do mnie i dał mi po raz pierwszy ‚przyjecielskie’ krótkie buzi w usta? Chciał pokazać,że jestem zajęta?

-Widzimy się wieczorem ze wszystkimi, ty też możesz wpaść- Zaprosił Martina. Uśmiechnął się i udał się do wyjścia. -Odprowadzę Cie do drzwi-wstałam i dogoniłam przyjaciela. Chwyciłam go za rękę i rozkazałam stanąć. -Co to ma znaczyć?- zapytałam patrząc mu w oczy.

-To,że zaprosiłem go na naszą imprezę?

-Nie gadaj głupot, dobrze wiesz o co mi chodzi.- Przerwałam mu.

-Zayn dzwonił,wszystko u niego w porządku. Będzie tam dłużej jeszcze o tydzień, czyli w sumie wróci za niecałe trzy tygodnie o ile będą w planach jakieś koncerty bo jak nie..

-Nie kończ, nie musi się tłumaczyć.-Wtrąciłam udawając twardą.

-Powiedział też,że tęskni za Tobą..- momentalnie spuściłam głowę tak by nie widział mojej reakcji.

-Idź już lepiej, bądź o siedemnastej.. Pomachał mi i zszedł po schodach.

 

-Czyli zostajesz dzisiejszego wieczoru?-spytałam Martina, wchodząc do pokoju. Szybko znalazłam się koło niego, on zaczekał na mnie i dopiero zaczął mówić.

-Z chęcią a teraz opowiadaj mi jak się poznaliście.- uroczo się uśmiechnął. Wzięłam głęboki wdech bo nie wiedziałam co najpierw opowiedzieć.

-Hm, w sumie to nie wiem.- zaśmiałam się.- Dojechałam wraz z przyjaciółką, Lili na koncert a kiedy oni zeszli ze sceny do fanów, Ci zaczęli przebijać się w ich kierunku. Z tego względu,że miałam bilet VIP stałam bardzo blisko Zayn’a.. W pewnym momencie dziewczyny nie zważając na innych przepychały się by dotknąć chociaż jednego z Gwiazd. Przewróciłam się i upadłam,lecz one na to nie patrzyły i bezpodstawnie po mnie deptały. Leżałam dobre dziesięć minut a później poczułam wielokrotne szarpanie mojej ręki. Ten ktoś pomógł mi wstać i wydostać się z tej rzeźni. Znalazłam się za kulisami sceny a osobą prowadzącą mnie był Malik we własnej osobie. Tam spotkałam z początku tylko Louisa a następnie zjawiła się cała reszta. Ochroniarze, próbowali chronić nas tam przed naciskiem tych psychofanek lecz nie udało się i zaczęliśmy biec..Później usiedliśmy w dziwnej kamienicy i może to trochę prymitywne ale poszliśmy na małą imprezę i tak oto mamy kontakt do dziś. A na skutek tego zamieszania moja ręką wygląda, tak jak wygląda. K o n i e c.- przeliterowałam.

-Zayn bohater- powiedział gdy skończyłam mówić.

-Rzeczywiście.-uśmiechnęłam się i spuściłam głowę. -Dzisiaj go nie będzie, wyjechał.- dodałam.

-Mogę Cię o coś zapytać?-spojrzał nieśmiało. Bez namysłu przytaknęłam a on kontynuował.

-Czy Ty i Louis jesteście ze sobą?- wiedziałam,że padnie takie pytanie więc byłam przygotowana.

-Haha! Przez te cztery dni, gdy na ulicy rozpoznawano Tomma i kiedy to pytanie stawało się upierdliwe to mówiliśmy „tak od miesiąca„. Całkiem zabawne były ich reakcje. -mówiłam. Praktycznie to nie odpowiedziałam na jego pytanie, ale też cieszę się,że nie dotyczyło to w ogóle Zayna.Dobrze,że przynajmniej tego nie muszę opowiadać..

 

Minęło kilka godzin gdy moi przyjaciele zaczęli się schodzić. Pierwszy dźwięk domofonu.

Oczywiście przedstawił się jako ‚your husband’ A ja momentalnie otworzyłam drzwi i krzyknęłam ‚Harry!’ Wybiegłam na dół i mocno go przytuliłam, a ten mnie podniósł. -Głupek-wtrąciłam. Dał mi buzi w policzek i spojrzałam mu w reklamówki. -Jeszcze więcej alkoholu? Kupiłam przecież dzisiaj już z Louisem-powiedziałam chwytając się za głowę.

-Nie panikuj mała, poza tym słyszałem,że dzisiaj poznam twojego znajomego. Mam nadzieję,że lubi pić- uśmiechnął się i weszliśmy do góry. Po krótkim czasie przyszła razem cała reszta i przedstawiłam ich z Martinem. Wydawało mi się,że chłopacy się polubili. Wraz z Loui poszliśmy do kuchni zrobić drinki dla każdego. Jak zwykle, ktoś musiał wcielić się w rolę Zayn’a czyli ‚mistrza kuchni’ i pouczać mnie co robię źle.

-Dobra, spadaj nie chcę cię- powiedziałam udając obrażoną chociaż śmiałam się pod nosem.

-Jak możesz mnie nie chcieć, jesteś pewna?- przybliżył się i uśmiechnął się zadziornie.

-Jesteś szalony, odejdź wariacie- złapałam go w pasie, z lekkim podtekstem i odsunęłam. Zanieśliśmy alkohol na stół po czym mieliśmy wznieść toast. -Zaczekajcie-oznajmiłam. -Liam telefon twój, dostałeś sms. Przyniosę Ci.-wróciłam się do kuchni. -Przeczytaj- wołał z salonu chłopak.

Odblokowałam jego I-phone. * Zayn * -‚Co u was Liam? Chciałbym wrócić, ale to nie będzie odpowiednie. Zadzwoń do mnie, jak znajdziesz czas.:)) Jak Milena? Tęsknie za nią, jeszcze w dodatku ten chłopak… o co chodzi? Martwię się, daj znać czy wszystko w porządku. I love u.x’…

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii ROZDZIAŁY.♥

 

ONE DIRECTION ♥

24 kwi

 

Witam! Właśnie zrobiłam sobie przerwę więc postanowiłam jak co piąty wpis dodać coś od siebie.

Jutro jak zwykle okropny dzień bo muszę się przygotować na czwartek, po prostu nienawidzę! Nasze gwiazdy dzisiaj przeleciały nad Polską, szkoda, że się nie zatrzymali na chwilę.:<

Dzisiaj prawdopodobnie zarywam noc bo mam randkę z nauką , życzcie mi powodzenia. A teraz muszę spadać.

– a tak jutro będę wyglądać jak nie będę znała odpowiedzi na sprawdzianie.

Macie do mnie jakieś pytania związane z prowadzeniem opowiadania?

Życzę wam Directionerskich snów czytelniczki, cieszę się że jesteście ze mną! Komentujcie. Buziaki!xx ♥

 

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii ROZDZIAŁY.♥

 

ROZDZIAŁ 21

23 kwi

Usiadłam na kanapie a głowę oparłam o ręce. Łzy mimowolnie spływały mi po twarzy. Byłam bezradna, nawet nie miałam siły i odwagi by pójść za nim. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Leżałam jeszcze dobre dwadzieścia minut po czym udałam się do łazienki. Opukałam twarz ziemną wodą tak aby zwalczyć czerwone plamki pod oczami od łez. Zamknęłam drzwi i wyszłam z hotelu.

Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać ani nikogo widzieć tym bardziej,że w moim mieszkaniu czekają na mnie dobrze bawiący się przyjaciele. Co ja im powiem? Mam udawać,że się pogodziliśmy i będziemy do siebie codziennie dzwonić?-Co za bzdura! Miałam w głowię totalny bajzel. Moim marzeniem było położyć się spać a przed tym zjeść czekoladę. Mimo całej sytuacji próbowałam wmawiać sobie,że nie jest aż tak źle. Już nawet nie pamiętam kiedy pozwoliłam sobie na związek z chłopakiem. Prawdę mówiąc mogę to ująć, że byłam samowystarczalna. Jednak On, On nie mógł być tylko moim przyjacielem. Wiem,że zrobiłabym dużo by wszystko było między nami w porządku. Tylko to on dał mi do zrozumienia,że byłam chwilą.

Szłam powoli analizując każde wypowiedziane słowo z moich ust i z jego. W mojej głowie cały czas dudniło ‚Nie chcę byś przeze mnie cierpiała’. Dobra wymówka, naprawdę.

Drzwi otworzyła mi moja przyjaciółka. Spoglądała na mnie i wyczytała z mojej twarzy emocje. Momentalnie mnie przytuliła a ja rozkleiłam się jak małe dziecko. Na ogół nie płaczę w życiu doświadczyłam przeróżnych rzeczy. Lili zawsze była przy mnie w tych momentach i wspierała mnie z całych sił, wkładała w to całe swoje szlachetne serduszko. Rozumiała mnie jak nikt inny i potrafiła siedzieć ze mną parę godzin milcząc gdy zaistniała taka potrzeba. Przekroczyłam próg mieszkania i udałam się do kuchni. Wlałam do szklanki zimnego mleka a następnie dołączyłam do reszty która siedziała w salonie. Mieli uśmiechnięte twarze i żywo o czymś rozmawiali. Próbowałam wczuć się w klimat tak aby nie zepsuć z mojego powodu dobrego wieczoru. Rzeczywiście humor mi się poprawił. Tak jak postanowiłam zjadłam tabliczkę czekolady i podzieliłam się z siedzącym obok Harrym. Z drugiej strony siedział Loui pokazując wszystkim swoje idealnie śnieżne zęby gdy się uśmiechał. Nie zwróciłam uwagi kiedy byłam oparta na ramieniu Tomma. Oczy zamknęły mi się i straciłam rachubę czasu. Ocknęłam się i chwile posiedziałam z nimi przy stole. Jednak zmęczenie wygrało i zdecydowałam się skończyć ten pełen wrażeń dzień. Udałam się do mojej sypialni. Na łóżku leżała bluzka, którą dostałam od przyjaciela z napisem * Vas happenin *. Założyłam ją na siebie i weszłam pod kołdrę. Moje oczy momentalnie się zamknęły..

 

Obudził mnie wesoły głos Louisa, który niósł dwa kubki z herbatą. Zaspana przeciągnęłam się i usiadłam na łóżku. W domu panowała cisza i wydawało mi się,że jesteśmy sami.

-Dzień Dobry Milena-powiedział sympatycznie. Moje imię brzmi ‚Majlena’ gdy wypowiada je ze swoim akcentem. O wiele lepiej brzmi. Uśmiechnęłam się do niego i zrobiłam mu miejsce by usiadł koło mnie.

-Gdzie reszta wariatów?-spytałam i chwyciłam za kubek.- tego było mi trzeba. Wzięłam duży łyk i uważnie słuchałam co mówi mój przyjaciel.

-Harry i reszta poszli na wywiad dotyczący nowej płyty, a że nie będzie na żywo, to nie musieliśmy wstawić się całym zespołem. Liam pojechał zawieść Lili do szkoły.- zrobiłam wielkie oczy. SZKOŁA? Zaczęłam panikować i zamierzałam wstać lecz gdy chłopak zobaczył moją reakcję od razu dodał -Postanowiliśmy,że dzisiaj ty nie pójdziesz na uczelnie bo prawdę mówiąc nie jesteś wstanie, masz obolałą rękę a w dodatku humor też Ci nie dopisuję. Z racji tego zostałem Ci towarzyszyć.-ma rację. Zapomniałam o mojej ręce i o tym,że lekarz napisał mi zwolnienie ponieważ notować bym nie mogła.

-To miło z twojej strony Loui- odparłam lecz na samą myśl przypomnienia o wczorajszym dniu zrobiło mi się nie dobrze. Powoli przesunęłam się do oparcia od łóżka i położyłam głowę na jego ramieniu.

-Zaniosę- zaproponowałam chwytając obydwa kubki. Udałam się do kuchni a następnie kierunek łazienka. Wyprostowałam włosy i ubrałam się w czyste ciuchy. Gdy byłam gotowa zawołałam Louisa i kazałam mu się szykować. W planach miałam pójście na zakupy więc przyda mi się męska ręka do noszenia reklamówek. Chłopak posłuchał mnie i wyszliśmy na miasto.

Od czasu do czasu zatrzymywaliśmy się by porozmawiać z fanami. To było naprawdę urocze! Nie wiedziałam,że to może sprawiać taką przyjemność. Nawet nie wiecie jaki uśmiech na twarzy może wywołać parę komplementów w twoją stronę od przemiłych dziewczyn. Choć nie jesteś gwiazdą chcą z Tobą zdjęcia. Ja nie chciałam się zgodzić jednak Tommo prosił mnie w imieniu jego fanek. Ludzie pytali mnie również, o to czy  jestem jego nową dziewczyną. Zdecydowanie odpowiadaliśmy,że nie jednak gdy stało się to upierdliwe żartowaliśmy,że jesteśmy w związku od miesiąca. Gdy usiedliśmy na ławeczce w centrum handlowym Loui spytał mnie o wczorajszy dzień. Tak naprawdę nie chciałam nikomu się z tego zwierzać lecz gdy mu o tym wszystkim opowiedziałam poczułam,że jest mi lepiej. Chłopak słuchał mnie z uwagą i dokładnie analizował moje każde zdanie tak by wszystko zrozumieć i niczego nie pominąć. Kiedy skończyłam to głośno odetchnęłam i spuściłam głowę na dół. -Nie martw się.-powiedział.- Uwierz mi,że on nie zrobił tego celowo. Albo po prostu zdał sobie sprawę,że nic z tego nie będzie albo naprawdę nie chce Cie skrzywdzić. To jest dobry chłopak, bardzo wrażliwy. Nigdy nie myśli o sobie tylko o uczuciach innych.- mówił a następnie wstał i podał mi rękę. Ja również się podniosłam a on obiął mnie w tali.

-Wiem. On jest uroczy.- odpowiedziałam krótko bo mogłabym opisywać go godzinami.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii ROZDZIAŁY.♥

 

ROZDZIAŁ 20

21 kwi

W moim domu zostawiałam tą całą resztę gamoni i pośpiesznie wyszłam z mieszkania. Nie miałam zbyt wiele czasu, na miejscu powinnam być za dwadzieścia minut a w dodatku nie wiedziałam gdzie dokładnie znajduję się ten hotel. Po drodze nie spoglądałam na ludzi tylko szybkim krokiem kierowałam się do miasta główną ulicą, a następnie skręciłam przy liceum w lewo. Jak codzień było pełno młodzieży,która chcąc oderwać się od szkoły szła do pobliskiego klubu by dobrze się zabawić. W głowię miałam tysiące myśli i dotychczas tak naprawdę nie zrozumiałam co Liam mi mówił. Usłyszałam dobitnie,że nie mogę zagrać w teledysku Olly bo oni wymyślili sobie w tym czasie coś podobnego i nie pytając mnie o zdanie sami zadecydowali,że będę występować z nimi. Świetnie. Na razie to jest kwestia do omówienia. Muszę się zająć tym co w tym momencie jest ważne. Na dworze było przyjemnie a niebo było bezchmurne. Doszłam do parku a przede mną znajdował się dokładnie budynek Hotelu. Przed wejściem sięgnęłam do torebki po telefon i szybkim ruchem odblokowałam klawiaturę. -Chyba zdążyłam-pomyślałam i już spokojnym tempem udałam się do recepcji. Przywitała mnie miła pani siedząca przy biurku. Ona teatralnie, powiedziała mi na jakie piętro mam się udać. Podziękowałam za miłą obsługę i ruszyłam w kierunku windy. Hotel był naprawdę elegancki, wszystko zapięte na ostatni guzik tak by turyści byli zadowoleni. ‚Pokój 348′- spojrzałam na karteczkę gdzie miałam to zapisane. Wyszłam z windy i z uwagą patrzyłam na każde drzwiczki by nie przegapić jego apartamentu. Korytarz był długi i szeroki. Oprócz mnie nikogo tutaj nie było. Panowała cisza. Jego pokój znajdował się na samym końcu holu. Drzwi były otwarte na oścież. Oparłam się o ścianę i zobaczyłam jego. Stał do mnie tyłem i pakował swoje rzeczy. -Zayn.-powiedziałam szeptem. Szybko się odwrócił w moją stronę i zdziwiony zapytał. -Em..Co ty tu robisz?- zrobił krok w moją stronę a ja nie wiedząc od czego zacząć palnęłam gdy zobaczyłam leżące ciuchy na jego łóżku. -Wyjeżdżasz? Dlaczego? A więc byłam tylko przygodą w Twoim życiu,tak?

-Nie-wtrącił bez namysłu.- Znaczy tak, wyjeżdżam z kraju póki nie mamy pracy. Uznałem,że tak będzie lepiej. Wy wówczas będzie dalej bawić się wspólnie, a ja wrócę znów dopiero na trasę koncertową do reszty zespołu. Jeżeli chodzi o tą drugą sprawę to nie, nie byłaś żadną przygodą..

-Chyba raczej byłam, skoro nawet pożegnać się nie umiałeś ze mną.- podeszłam bliżej niego a ten odwrócił się plecami do mnie tak by uniknąć kontaktu wzrokowego.

-Nie chciałaś mnie widzieć, dałaś mi to do zrozumienia dzisiaj na castingu. Wyszłaś i nawet nie zaczekałaś. Uznałem,że tak będzie lepiej jeżeli wyjadę bez słowa.

-Nie sądzisz,że należą mi się jakieś wyjaśnienia?-mówiłam łamiącym się głosem lecz cały czas stanowczo. -Pojawiasz się w moim życiu, jak z kosmosu. Wywracasz moje życie do góry nogami, pozwalasz mi się w Tobie zakochać a później chcesz zniknąć,tak po prostu? I ty śmiesz sądzić,że traktujesz mnie poważnie?-podeszłam do niego i rozkazałam mu patrzeć na mnie

-Ja po prostu wszystko przemyślałem i doszedłem do wniosku,że Cię zranię i to przez moją karięrę zawodową Nie chcę byś przeze mnie cierpiała.-chwycił mnie za rękę i przymknął oczy tak by łzy nie wypłynęły na wierzch.

-Trzeba było o tym pomyśleć wcześniej!-nie mogłam nic poradzić a łza mimowolnie spłynęła mi po policzku. Zayn był w podobnym stanie. Miał szkliste i przepełnione bólem oczy.

Nie wiedziałam,że to wszystko tak się potoczy. On był jedynym mężczyzną, którego obdarzyłam tak mocnym uczuciem po śmierci brata. Zayn już nie wiedział co mówić, tylko patrzył na mnie. Łza spływała mi po policzku a on nie umiał nic sensownego powiedzieć. Odwrócił się i sięgnął po swoją walizkę. Uważnie przyglądałam się każdej jego czynności. Obszedł parę razy pokój by sprawdzić czy wszystko spakował. Stałam w bezruchu na środku pokoju. W mojej głowie miałam tysiące myśli i słów jakie chciałam mu przekazać. Ale nie umiałam wypowiedzieć ani jednego. W pewnym momencie chłopak zatrzymał się i spojrzał mi w oczy.

-Do widzenia, przepraszam.- w tym momencie wytarł swój mokry policzek i momentalnie ruszył w stronę wyjścia. -Zayn..-powiedziałam szeptem, ale już go nie było..

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii ROZDZIAŁY.♥

 

ROZDZIAŁ 19

19 kwi

Dokładnie wsłuchiwałam się w rozmowę chłopaków. Louis cały czas obejmował mnie w tali i radośnie przytakiwał na słowa innych. Stałam z przyklejonym uśmiechem na twarzy, choć praktycznie nie miałam zielonego pojęcia o czym mówią. Nie wiedziałam czy mój casting dalej trwa czy mogę zachowywać się już naturalnie. Podeszłam do automatu i wybrałam funkcję ‚kawa z mlekiem, mała’. Sięgałam już by wyjąć ale poczułam,że ktoś łapię mnie za ramię. Straciłam chwilowo równowagę lecz szybko się ogarnęłam. Odwróciłam się plecami do maszyny z zdezorientowanym wyrazem twarzy. -Zayn!-krzyknęłam w jego stronę. -Nie widzisz co robię? Mogłam wylać głuptasie, a znając mnie na pewno by się tak stało. Ponownie, szybkim ruchem wyjęłam kubek z napojem i uśmiechnęłam się w jego stronę. Dałam mu znać,że mam zamiar pójść usiąść na wolnych krzesłach. Ten dyskretnie złapał mnie za wolną rękę i ścisnął. Spojrzałam na niego i pokręciłam głową w sensie,że nie jest to dobry pomysł jednak ten przewrócił oczyma i włożył nasze ręce do jego kieszeni. Wzięłam dużego łyka kawy by nie zauważył mojego zmieszania. -Która godzina?- Spytałam i usiedliśmy na pierwszych lepszych wolnych miejscach.

Miałam ochotę powiedzieć mu o tym wszystkim i żądałam wyjaśnienia a pro po tej całej dziwacznej sytuacji,ale nie umiałam zebrać odpowiednich słów. – Grubo po 18.- powiedział patrząc na mnie z uśmiechem na twarzy.

-To miał być mój casting, moja szansa a nie wasza piepszona pogawędka- wtrąciłam bez namysłu. Wbiłam wzrok w podłogę a przy tym nogi wciągnęłam na krzesło. Wzięłam duży łyk gorącej kawy tak aby nie wyczytał z mojego zachowania moich uczuć. Zayn przytulił mnie w taki sposób by moja głowa spoczywała na jego ramieniu. – Eh. Przestań, stęsknili się za sobą. Na co dzień nie mają ze sobą kontaktu, zresztą spójrz na nich jak żywo ze sobą rozmawiają.-mówił to w taki sposób, jakby moje uczucia się nie liczyły. Momentalnie wyprostowałam się i uwolniłam się z jego objęć. Spojrzał się na mnie zdziwiony i oczekiwał wyjaśnień, długo na nie nie czekał. -Tylko,że to jest moja szansa.. Ja nie jestem Tobą czy członkiem waszego cholernego One Direction,którzy mają wszystko i o nic lub o nikogo się nie martwią! Spójrz na moje życie a na twoje.. Nic nie rozumiesz.. - wstałam i bez pożegnania wyszłam z przesłuchania. Udałam się w kierunku wyjścia budynku a w międzyczasie szukałam jedną ręką w torebce własnego telefonu. Wybrałam numer do przyjaciółki, która odłączyła się od nas godzinę temu gdy czekaliśmy na moją kolei. Puściłam sygnał lecz rozłączyłam i wybrałam funkcję sms. Stwierdziłam,że tak będzie lepiej. Nie będę musiała się nie potrzebnie tłumaczyć. *

*Wpadnij do mnie za czterdzieści minut.* – wysłano. Nie zdążyłam schować komórki kiedy usłyszałam melodyjkę przychodzącej wiadomości. Odblokowałam ponownie klawiaturę i weszłam w skrzynkę odbiorczą * Please wait !* Zrobiło mi się przykro,ale nie zamierzałam odpisać. Pośpiesznie dążyłam do mojego mieszkania w centrum Londynu.

 

Podłączyłam do głośników swój odtwarzacz z myzyką. Włączyłam ‚Natlie Imbruglia-Torn’ a następnie beztrosko położyłam się na kanapie. Nici z  wystąpua w teledysku Olly Murs’a. Kolejna szansa stracona, nienawidzę siebie. Myślałam,że może chociaż to zmieni coś w moim życiu,że wydarzy się coś nowego. Eh, jak zwykle..- zamknęłam oczy na dobre piętnaście minut a następnie spięłam włosy w kok, zdjęłam z siebie ten cały ‚kostium’ i otworzyłam szafę. Wybrałam bluzkę, którą dostałam od przyjaciela z napisem *Vas Happenin? * czarne krótkie spodenki a na łydki włożyłam pomarszczone białe getry. Gdy byłam już gotowa udałam się do kuchni wzięłam wodę mineralną oraz chwyciłam do ręki talerzyk z plasterkami czerwonej papryczki. Miałam brać już jeden kawałek do buzi kiedy przerwał mi dźwięk domofonu. Spokojnie podeszłam i podniosłam słuchawkę. To była Lili. Otworzyłam jej drzwi i wyczekiwałam jej już na klatce. Mieszkam na drugim pietrze więc dojście do mojego mieszkania z dołu nie zajmuję naprawdę dużo czasu.

Po chwili weszła już na moje półpiętro a zza jej pleców słyszałam głośne rozmowy.  -O nie- powiedziałam praktycznie sama do siebie, gdy ujrzałam chłopców. Wszyscy weszli do mojego mieszkania i przywitali się ze mną. Loui w momencie kiedy mnie objął ugryzł kawałek papryczki i doszedł do wniosku,że zje całą. Delikatnie wyrwał mi ją z ręki nie pytając o zdanie.

-Spoko nie krępuj się.-wtrąciłam przewracając oczyma. Chłopak kierował się do kuchni wołając z daleka  -Masz więcej prawda? O już widzę..- zostawiłam tą jego wypowiedź bez komentarza a moją uwagę zwrócił jeden szczegół.  -Gdzie Zayn?-spytałam rozglądając się po mieszkaniu. Wszyscy skierowali wzrok na Liam’a więc i ja również.  -No bo.. Hm. Zapomnieliśmy Ci powiedzieć,że mamy nagrania do teledysku w tym samym czasie co Olly Murs i zdaliśmy sobie z tego sprawę dopiero tam, czyli na miejscu. Nie chcieliśmy pozwolić na to by on odebrał nam Ciebie więc spróbowaliśmy go zagadać. -Jaki teledysk? Co? Może ktoś mi to wszystko wyjaśnić? W sumie to nie odpowiedziałeś mi na pytanie.. gdzie jest Zayn?- powtórzyłam zupełnie zdezorientowana.

-Pozwól mi dokończyć..Zapomnieliśmy poinformować Cię o tym,że ty razem z Lili będziecie brali udział w naszym teledysku a Zayn myślał,że już Ci to przekazaliśmy. Dzisiaj, dokładnie za pół godziny jedzie do swojej rodziny więc poszedł się spakować. Z nami się pożegnał a gdy spytałem czy z Tobą nie ma zamiaru to odpowiedział mi,że nie będziesz chciała z nim rozmawiać. Dodał też,że pokłóciliście się na Hali i że to wszystko jego wina. Jak to on zaczął się obwiniać i takie różne. Chłopak jest strasznie wrażliwy i uczyły. A więc praktycznie rzecz biorąc to nasza sprawka, bo nie zdążyliśmy Ci wszystkiego powiedzieć.- patrzyłam na niego z niedowierzaniem. Po chwili otrząsnęłam się i założyłam buty.

-Gdzie idziesz?- spytał Harry przyglądając się mi uważnie. -Jak to gdzie..do waszego hotelu, poproszę o nazwę i adres.- Rozkazałam mu a on posłusznie zapisał mi na kartce potrzebne dane i wyszłam z domu…

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii ROZDZIAŁY.♥

 
 

  • RSS